W co się ubrać do biegania – Jesienno zimowa szafa vol.2

26 grudnia 2015

ARC-2014_1203_0324

Zapraszam do odświeżonego wpisu z grudnia 2014 r. To temat ciągle żywy i aktualny. Został uzupełniony o kilka nowych informacji, jednak „podstawa przekazu” nie uległa zmianie. To oznacza, że pewne zasady obowiązujące w dobieraniu odzieży technicznej są niezmienne, bez względu na to jak dziś nazywają się opisane tu produkty. Możliwe, że wiele z nich nadal jest w ofercie, w kolejnych „sezonowych” odsłonach i ulepszeniach, a inne zostały zastąpione nowymi, o podobnej funkcjonalności i zastosowaniu. Ten rok, czy dwa lata aż takiej rewolucji w technologiach odzieżowych nie przyniosły.

Na pytanie, na co zwrócić uwagę przy takich odzieżowych zakupach, aby dobrze wybrać – powiem Wam, że nie ma jednej sprawdzonej metody. Jak już kiedyś wspomniałem – nawet marka czy wysoka cena nie są (niestety) gwarantem spełnienia naszych oczekiwań. To wielkie pole doświadczalne, producenci nieustannie wprowadzają „ulepszenia” i nowe produkty, nadają im wymyślane przez siebie nazwy podkreślające niezwykłe cechy produktu – ale bywa, że na tej dziwnej nazwie kończy się cała nowatorska myśl technologiczna.

Dlatego najlepszym sposobem na udane zakupy jest – jak to zwykle w życiu – rozsądne podejście do oferowanych nowości. Musimy też, najczęściej „za swoje” trochę „poeksperymentować”, i zdobyć – najczęściej na własnej skórze – nieco doświadczenia.

Zacznijmy więc w tej części od tego, co ciału najbliższe. Od bielizny.

Na wstępie istotna, a powiedziałbym nawet, bardzo ważna uwaga. Aby te wszystkie odzieżowe technologie zadziałały (zwłaszcza bielizna) – to warstwa pierwsza i druga naszego ubioru muszą być bardzo dobrze dopasowane rozmiarowo. A bielizna,  jako pierwszą warstwa – ma być po prostu obcisła.

D3B_6784

KOSZULKA – BLUZA

Koszulka jako bielizna zwana „oddychającą” czy „termoaktywną” to w chłodne dni podstawa dobrego ubioru. Dobra „potówka” tak naprawdę przydatna jest cały rok, ale skupmy się teraz na aurze jesienno-zimowej.  Latem, wiosną czy nawet jesienią – sprawdzi się wszystko (oczywiście poza odzieżą bawełnianą), a ciekawie zaczyna być wtedy,  kiedy jest kilkustopniowy mróz, dość mocny wiatr 25-30km/h , co w efekcie sprawia, że temperatura odczuwalna jest granicach minus 14-17 stopni.

Pogoda o poranku, przez ostatni tydzień była identyczna. Dość mało przyjemna, nie zachęcała do wyjścia na trening. Pomyślałem, że sprawdzę część uskładanych przez ostatnie lata ciuchów, i biegając co dzień w innej bieliźnie „na bieżąco” sprawdzę jej właściwości.  Mam w szafie kilka bieliźnianych koszulek różnych producentów, których stosowanie zalecane jest w chłodniejsze dni. Teoretycznie w takich warunkach powinny sprawdzić się najlepiej.

Z bielizną jest tak, że kiedy idę pobiegać w warunkach pogodowych zaliczanych do „jako tako” normalnych, we wszystkim jest miło, sucho i ciepło. Marka, cena, model – nie odczuwam aż tak bardzo różnic w „jakości działania”. Kiedy jednak trafimy na warunki pogodowe już nieomal ekstremalne (jak na miastowego biegacza, rzecz jasna ) – jest zimno, czy wręcz mroźnie, wietrznie, a my zaplanowaliśmy przebiec nieco większy dystans, kiedy to organizm zaczyna pracować intensywnie i sporo potu idzie w termoaktywną tkaninę, wtedy zauważymy różnice w jakości oferowanej bielizny. A tu bywa różnie, i czasem wbrew oczekiwaniom, zamiast „sucho ciepło” mamy mokry, zimny kompres na plecach.

Jak zapytacie, na co w takim razie zwrócić uwagę przy zakupie, aby wybrać dobrze, powiem uczciwie – nie ma metody. Niestety nie ma jednej, sprawdzonej reguły. Można kierować się zaufaniem do marki, raczej nie ma co przesadnie kierować się ceną, aczkolwiek zależność „wysoka cena – dobry produkt” ma tu przewagę, ale uprzedzam – nie jest gwarancją sukcesu w zakupach. Toteż dobrze jest podchodzić do tematu z rozwagą, nie kupować „w ciemno” „na zapas” kilku sztuk – tylko sprawdzić producenta i jego produkt, a jak będziemy zadowoleni, dokupić coś więcej. Bo nasze indywidualne cechy tez maja wpływ na odczucia działania bielizny. Jedna osoba powie, że w tej bluzce przy 5 stopniach nie da się biegać, bo jest za gorąco, a z drugiej strony usłyszymy opinie, ze jest zimno i zmarzłem w tej koszulce. To też najlepiej wszystko sprawdzać osobiście, i wypracować własne metody doboru ubrań sportowych.

Generalnie zakupy bielizny termoaktywnej sugeruję robić na posezonowych wyprzedażach. O ile odzież zewnętrzna podlega sezonowym modą – zmienia się krój, kolor, dodatki, o tyle bielizna – cóż, nie musimy się nią chwalić, ważne aby działała. A dobra bielizna jest droga, i wydanie kilkuset złotych za podkoszulkę często odstrasza, ale kiedy jest w ofercie z 50-70% rabatem – warto zainwestować w produkt z najwyższej półki, bo będziemy mogli cieszyć się nim przez kilka sezonów. To najlepsza metoda, na tanie zaopatrzenie się w doskonałą, markową odzież sportową. Polecam, stosuję z powodzeniem od lat.

ARC-2016_0103_1173

Bluza Adidas

Podczas zakupów bielizny należy zwrócić uwagę na specyfikację towaru, nazwę, metkę – bo czasem „na oko” nie widać różnicy pomiędzy koszulką z długim rękawem na lato, a na zimę. Odzież na pierwszą warstwę (baselayer) znani producenci oferują zazwyczaj w kilku (w trzech, czterech czy nawet pięciu) opcjach „właściwości termicznych”.

Każda firma stosuje własną kategoryzację, i własne dość wymyślne nazwy – ale zazwyczaj są one budowane na podobnych zasadach, więc dość łatwo powinniśmy się zorientować w ofercie. Przykładowo Nike nazywa najcieplejszą odmianę bielizny termoaktywnej HyperWarm. Będzie to koszulka nieco grubsza, czasem z milutkim „meszkiem” pod spodem, czyli tzw. flece, i ta linia produktów ma zapewnić dobre ciepło i termoregulację w najzimniejszych warunkach, a jej właściwości techniczne powinny zapewnić odpowiednie ciepło  dla organizmu „w stanie relaksującego odpoczynku”, ale też tak odprowadzać wilgoć w postaci potu, aby zagwarantować suche plecy biegaczowi podczas ekstremalnego wysiłku.

Nie jest łatwo skonstruować tkaninę, aby zapewniała takie „rozbudowane” parametry techniczne, stąd zazwyczaj najwyższe ceny tych linii produktów. I są marki i technologie które radzą sobie z tym problemem doskonale – oczywiście w połączeniu z odpowiednio dobranymi kolejnymi warstwami odzieży.

Linia Warm – przeznaczona jest już do bardziej ruchowych aktywności. W stanie spoczynku nie daje sama z siebie przesadnie dużo ciepła. Logicznie następna linia produktów będzie nazwana Normal lub Standard. To jest bielizna, która dobrze radzi sobie z odparowaniem potu i utrzymaniem stałego komfortu termicznego w najszerszym zakresie – od zera do 10-13 stopni. Oczywiście idąc dalej tym tropem, na lato będzie w ofercie wersja bielizny nazwana Hot, Heat czy Light – na ciepłe, a nawet gorące dni.

Modele oznaczone Ice czy Cool – niezwykle delikatne, ultracienkie, mają właściwości wręcz chłodzące, przeznaczone są na upalne gorące warunki, kiedy służą jedynie za „odsysacz potu”. Ponieważ radzą sobie one doskonale z odprowadzaniem dużych ilości potu i zazwyczaj błyskawicznie wysychają, stosowane „rozsądnie i umiejętnie” bardzo dobrze sprawdzają się jako pierwsza warstwa w zimowych mocno „wysiłkowych” aktywnościach, o ile na nich mamy dobrze dobrane kolejne warstwy odzieży.

odziez-nike-adidas-warm-cool

Odzież znanych marek zawsze ma określone parametry techniczne i zakres stosowania

Reasumując – w najprostszy, najkrótszy sposób – taki wielowarstwowy, uniwersalny „zestaw” ubrania biegowego na zimowe dni, powinien wyglądać tak:
– pierwsza warstwa – bielizna (baselayer) doskonale odprowadzająca pot, szybko schnąca
– druga warstwa – ta ocieplająca, grzejąca, jej grubość dobierana w zależności od temperatury
– trzecia warstwa – zewnętrzna, chroniąca przed wiatrem czy deszczem, ubieramy kiedy wieje wiatr, są inne niesprzyjające warunki atmosferyczne.

Biegałem ostatnio w różnych zestawach, sprawdziłem osobiście, nic nie doradzam, nie odradzam, dziele się tylko swoimi spostrzeżeniami.
Zaczynamy od baselayer / layer 1 czyli warstwy pierwszej. Jak wspominałem wcześniej koniecznie idealnie przylegającej do ciała, wręcz obcisłej. To podstawa, aby to działało zgodnie z tym, co przeczytaliśmy w ulotce reklamowej. Tak naprawdę cała biegowa odzież powinna być dobrze dopasowana. Przypominam to już trzeci raz – ale najczęściej spotykam biegaczy w ciuchach o cztery rozmiary za dużych. A później pojawiają się opinie – kupiłem drogą koszulkę, i szkoda było tej kasy. Nie ma różnicy od tej starej za 19 zł. No nie ma. Co i jak ma tam „działać” jak to wszystko fruwa po Tobie, jak flaga na latarni morskiej, w sztormowy dzień.

A wracając do przetestowanych zasobów mojej sportowej szafy.
Craft Zero Extreme. Bielizna bardzo miękka w dotyku, po założeniu sprawia wrażenia „miłego ciepła” które nas delikatnie otoczy natychmiast po ubraniu. Dobre szycie, płaskie szwy, bardzo dobre dopasowanie. Bielizna dość cienka, toteż sprawdza się dobrze, o ile zgromadzona w niej wilgoć ma gdzie odparować – czyli działa świetnie w konfiguracji z dobrze dobraną drugą warstwą. Jeśli druga warstwa czy kurtka będzie marnej jakości, możemy poczuć zimny okład na plecach, bo nie poradzi sobie z nadmiarem potu – jak wspomniałem jest dość cienka, i nie ma gdzie sama w sobie gromadzić nadmiaru wody. I jeszcze taka uwaga – ta miła tkanina ma taką przypadłość, że jest bardzo podatna na zaciągnięcia i „mechacenie”. Generalnie, bardzo dobra bielizna z uwzględnieniem uwag – jeśli stać nas na dobrze dobrane kolejne warstwy, bardziej na narty niż do mocno aktywnego biegania. Bielizna z kategorii luksusowych, drogich produktów, więc najlepiej starać się „upolować” na posezonowej wyprzedaży. Ogólnie – polecam, jeden z lepszych produktów na rynku.

Konstruktorzy z Craft wymyślili jeszcze taką hybrydę z „motylem czy skrzydłami” na plecach. Nazwano ten model Craft Active Extreme Concept – no i tu nie rozumiem producenta, co miał na myśli. Wstawki z super elastycznego, ale i bardzo cienkiego meshu, są wprawdzie niezwykle elastyczne, poprawiają ergonomię (choć akurat mocno czuć na plecach szew połączenia tkanin) jednak ta konstrukcja nie daje rady w chłodne dni odizolować nas od zimnej wody, zebranej na plecach w tej tkaninie, czy nawet następnej warstwie. No ja niestety mam złe odczucia co do tej wersji koszulki – brutalnie mówiąc – na plecach da się odczuć że jest mokro i zimno, zwłaszcza w powiewach mroźnego wiatru, nawet z dobrą wiatrówką. Brrrryyy.

Co innego ta sama „cienka” tkanina w wersji letniej „potówki” – czyli koszulka Craft z samego ultracienkiego meshu. Rewelacyjna letnia potówka. Idealnie dopasowana, tak cienka i lekka że nie czujemy, że mamy ją na sobie. A doskonale odprowadza pot, i błyskawicznie schnie. To moja ulubiona letnia potówka.

ARC-2014_1203_0322

Kolejny cud odzieżowej techniki to koszulka marki Odlo –  Cubic Light. W testowych warunkach nie sprawdziła się. Nie wiem dlaczego. Co było nie tak z innymi warstwami ubioru, ale wyszła z tego tragicznie mokra szmata. Według producenta wersja Light jest uniwersalna, całoroczna, w zależności od intensywności wysiłku, a na zimę i mróz jest wersja Warm. Mnie się ten Light nie sprawdził w chłodny jesienny poranek. Pogoda była paskudna, wiał silny wiatr, a mnie było na plecach mokro i zimno. Szczerze, było tak niekomfortowo, że bałem się nawet na chwilę zwolnić, bo natychmiast robiło mi się bardzo zimno. Może taki dzień, może przypadek – nie wiem, ale od tej pory używam tych koszulek tylko do wyjść „cywilnych” na spacer zimowy z rodziną. I tu sprawdza się dobrze.

Dodatkowo koszulka ta, mimo polecanej przez producenta anty-zapachowej technologii „effect by ODLO” najszybciej z całej mojej obszernej dość szafy „łapie” nieprzyjemny zapach. Ale jest bardzo wygodna, miła w dotyku, bez obaw można ja użytkować w bardziej „codziennych” aktywnościach, bez ekstremalnego wysiłku i dużych ilości potu. Na co dzień – bardzo fajna podkoszulka. Nie znam nowej serii 3D z Odlo, nazwanej Evolution. Cieszy się popularnością – a że nie jest tania, więc można wnioskować, że sprawdza się w ciężkich warunkach lepiej.

ARC-2014_1203_0312

Co więc sprawdziło się najlepiej jako pierwsza warstwa ?

Czy można po godzinie ciągłego ekstremalnego wysiłku czuć się jak bohaterka reklamy „sucho i pewnie” ? Po kilkunastu kilometrach biegu, w przenikliwym wietrze, w temperaturze odczuwalnej minus -12-14 stopni dwie z posiadanych koszulek dały mi wreszcie takie odczucia. Było sucho i ciepło. Zawsze 🙂

Under Armour. I nie mam tu żadnego interesu w wychwalaniu tej marki. Nie dostałem, kupiłem. Po prostu sprawdza się w ekstremalnych warunkach –  i tyle. I to obie wersje – tak letnia, jak i zimowa. Mam kilka koszulek UA z długim i krótkim rękawem, zarówno z linii HeatGear (kiedy jest Ci gorąco) jak i ColdGear (kiedy jest Ci zimno). Koszulka HeatGear z długim rękawem jest najbardziej uniwersalna – można ubrać ją o każdej porze roku. Świetnie „odsysa pot” zapewniając uczucie suchej skór, tyle, że zimą wymaga ubrania dobrze dobranej drugiej warstwy, natomiast Under Armour ColdGear Evo jest „sam z siebie” w konstrukcji dwuwarstwowej.
Koszulka sprawuje się doskonale w wysiłkowych aktywnościach w zimowe dni, a co bardzo istotne – konstrukcja, czy właściwości tej tkaniny nie powodują efektu przegrzania. Kiedy zdarzy się, że przypadkiem ubierzecie się za grubo – nie daje tak „w palnik” jak inna ciepła bielizna. Polecam, to jeden z najlepszych ciuchów biegowych na zimę. I dość uniwersalny – można biegać w samej przy około 7-5 stopniach, jak jest zimniej – wystarczy cienka wiatrówka czy bluza.

To jedna z tych koszulek, kiedy w zimny, mroźny, wietrzny dzień – nawet bardzo mocno spocony – mam odczucie, że na plecach jest ciepło i sucho.  Mimo, że z koszulki dosłownie kapie – nie czuję mokrej, zimnej tkaniny. Biega się w niej w komfortowych warunkach termicznych. Polecam też nowy model, z nieco cieńszymi wstawkami mesh’owymi po bokach.

ARC-2014_1203_0290
ARC-2014_1203_0295

Wstawki z nieco cieńszej tkaniny typu mesh – model na sezon 2014/2015 – ColdGear EVO Compression Hybrid

Jednak, aby nie było tak słodko o Under Armour – to drobne minusy. Już widać jak zadziałały „łapy księgowych”, w odróżnieniu od starszych serii z przed kilku lat, tego modelu. Nie ma wszywki na koszulce z oznaczeniem „coldgear”, nie ma silikonowego paska na dole, od spodu koszulki – a był to istotny element wykończeniowy. No i takie drobiazgi jak logo i napisy. Poniżej na zdjeciu koszulka po jednym, pierwszym praniu. Nadruk już pęka, jak widać wygląda to nieestetycznie, i znacznie gorzej niż w starszych ciuchach UA, nawet po kilku miesiącach używania. W tej cenie to nie powinno mieć miejsca.
ARC-2014_1203_0294
Pisałem – jedna z… Bo jest jeszcze jedna, absolutnie doskonała tkanina z rodzaju „dwie warstwy w jednym” z której firma Nike produkuje termoaktywną bieliznę z lini Nike PRO. Nike PRO Hyper Warm Compression. Koszulki są tez dostępne w wersji luźnej, jednak na zimową bieliznę polecam wersje obcisłą „compress”.
Tkanina posiada specjalną konstrukcję wielowarstwową, a mimo to koszulka jest bardzo lekka, miła w dotyku i dość cienka. No i perfekcyjnie odprowadza pot od skóry do swej drugiej warstwy, zapewniając ciepło i komfort nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach. Naprawdę. To trzeba zobaczyć, aby uwierzyć. Taki test-zabawa. Na spodnią warstwę z delikatnym meszkiem, wylewam wodę. I ona błyskawicznie znika, przenikając do drugiej zewnętrznej warstwy, pozostając od spodu całkowicie suchą. Można biegać w mróz, ubierając na nią cienką wiatrówkę, i nie martwić się o mokre plecy.
Doskonała bielizna, choć swoje kosztuje, ale oferowana np. przez duże sieci jak np. GoSport łatwa do zdobycia na częstych promocjach i wyprzedażach, nawet z 50% rabatami.
ARC-2015_1221_0703-(2)
ARC-2015_1221_0704
ARC-2015_1221_0712
 Kiedy już dobraliśmy bieliznę na pierwsza warstwę, czas na druga warstwę „ocieplającą”.  Tu ubieramy coś o nieco grubszej strukturze. W zależności od temperatury, w gramaturze od 110g do 220g. Może to być grubsza nieco koszulka biegowa z długim rękawem, jakiś najcieńszy polar z serii 100, mniej lub bardziej ciepła bluza z lekkim meszkiem zwanym flece od spodu. Taka „szczotkowana” powierzchnia tkaniny nie jest przypadkiem – ta struktura jest idealny izolatorem, i zatrzymuje tam ogrzane powietrze, stanowiąc dobrą warstwę termiczną.

Osobiście eksploatuje nieco egzotyczną na naszym rynku, bardzo dobrą niemiecka markę odzieży sportowej RONO (KLIKNIJ w link) . Dobrze też sprawdzają się bluzy z Nike z linii Thermo-Fit. Kiedy jest to tkanina spełniająca warunki standardu Nike zwanego Dri-Fit oraz Stay Warm – powinno być nam ciepło. Bardzo przyjemne w dotyku i ciepłe są też nowe bluzy Adidasa, z opracowanej przez nich tkaniny o strukturze przestrzennej, nazwanej Climaheat. Jest niezwykle lekka, dość cienka,  a jednak doskonale magazynuje ciepło, i zapewnia komfort termiczny. Tu przeczytasz, co sądzę o takiej ciepłej zimowej bluzie (KLIK – Bluza Adidas Climaheat)

D3B_6822

D3B_6821

Specjalna konstrukcja tkaniny szybko odprowadza pot, a dodatkowo grubsze pola dają odpowiednią izolacje termiczną

A jak zimno czy bardzo wietrznie – obowiązkowo na drugą warstwę powinna być jeszcze

KURTKA

Do biegania, na zimowe dni wystarczy zwykła, choć niezwykła cienka wiatrówka. Zwykła – bo taka lekka, cienka, miękka i wygodna. Niezwykła – bo nie powinna przepuszczać „do wewnątrz” podmuchów zimnego wiatru, a dobrze, aby przepuszczała „na zewnątrz” parę wodną, którą w postaci potu wytworzył nasz styrany organizm, ale zatrzymała ciepło jakie produkujemy intensywnie przebierając nogami.
Czyli jednak taka zwykła, to ona nie jest. Co udało mi się sprawdzić? Dobrze od wiatru chroni seria kurtek Nike Vapor. To rozbudowana linia produktów, na jesień i zimę wybierajmy modele uszyte z tkanin typu Storm-Fit czy Shield – odporne na deszcz, i dość przyzwoicie „oddychające”, choć należy wiedzieć, że w deszczu nawet najlepsze membrany znacznie tracą ze swych oddychających właściwości. Niezłe, a można rzec nawet bardzo dobre, ultralekkie i cienkie  kurteczki oferuje firma Salomon.

D3B_6795

Kurtka Salomona idealnie chroni przed przenikającym wiatrem, dzięki czemu daje doskonałe zabezpieczenie, nawet przy niskich temperaturach. Mimo ceny warto o niej pomyśleć, bo jest bardzo uniwersalna. Ja ubieram ją latem, po męczącym biegu kiedy pojawiały się jakieś „powiewy” wiatru, biegałem w niej jesienią, sprawdziła się z dwoma warstwami od spodu, również w mroźny dzień.

Swą uniwersalność zawdzięcza opatentowanej przez Salomon super tkaninie nazwanej ClimaWindPRO która nie tylko wytrzymuje wiatr o dużej sile, ale i posiada świetnie właściwości oddychające, a do tego jest ultra cienka i lekka. Kiedy poczujesz, że jest ci w niej za ciepło – możesz zdjąć, zwinąć i biec dalej. Mieści się w dłoni.

D3B_6815_1
Na prawdziwie zimowe, mroźne dni powinniśmy jednak mieć coś grubszego, cieplejszego. Bardzo dobrze sprawdziła się kurtka Nike Element Shield Full-Zip. Tkanina, nieco grubsza, „szczotkowana” od spodu na wybranych fragmentach, ma wodoodporne nieprzemakalne strefy, jest dobrze skrojona, elastyczna, nie krępuje ruchów. Jej wada – ograniczony, zawężony do paskudnych zimnych dni czas użytkowania. W innych warunkach wydaje się zbyt ciepła,

Bardziej uniwersalna w zakupie będzie typowa wiatrówka, byle miała kilka cech pozwalających na jej komfortowe użytkowanie w zimowe dni. Dobrze, aby kurtka miała od spodu podszewkę, tak zwaną „siateczkę”. Dzięki niej unikamy bezpośredniego kontaktu z zimną tkaniną kurtki. Siateczka tworzy tu niezbędną warstwę izolującą, a dodatkowo absorbuje nadmiar skroplonego na wewnętrznej powierzchni kurtki potu.

Tyle wystarczy, ale może być jeszcze lepiej. Kwestia dotyczy tkaniny, z której wykonana jest kurtka. Znowu wspomnę o Under Armour. Ich własne technologie, jak Storm czy Infrared naprawdę działają, i sprawdzają się. Storm – to  miękka, ciepła tkanina odporna na wodę, mimo że wygląda jak np. zwykła polarowa bluza. Infrared – idealna na zimne dni, tkanina posiada specjalne ceramiczne sploty włókien, które „magazynują i odbijają ciepło” wytwarzane przez nasz organizm. Sprawdziłem. To działa.

ARC-2014_1203_0305

taka siateczka – niby nic, czasem wydaje się wręcz zbędna – ale w kurtce na zimę daje dobrą warstwę izolującą

ARC-2014_1203_0319

ARC-2015_1221_0662

Under Armour – jeden z tych producentów który potrafi pozytywnie zaskoczyć technologicznymi tkaninami. INFRARED – bluza idealna na chłodne dni

ARC-2015_1221_0660

Infrared – specjalne ceramiczne sploty włókien magazynują i odbijają ciepło wytwarzane przez nasz organizm. To działa, sprawdziłem. W tej bluzie – z przodu, a z tyłu doskonale oddychający mesh – idealna kompozycja

Osobiście biegam w przypadkiem kupionej na wyprzedaży kurtce Puma. Właściwie marka nie jest tu istotna, ważny jest materiał z którego została uszyta. Jest cienka, cała na „siateczce” no i najważniejsze – tkanina z jakiej jest zrobiona to Gore WINDSTOPPER Active Shell. To Gore wymyśliło GoreTex. To wzorzec wyznaczający standardy.  A na wiatr nie ma nic lepszego jak tkaniny Gore, czy Gore-Tex czy Windstopper. To klasa sama w sobie. Całkowicie nieprzewiewna, idealnie oddychająca – pełny komfort, mimo nawet silnego mroźnego wiatru.Więcej – w nowym tekście o jesiennych kurtkach – przeczytacie tu Kurtka jesienna do biegania – szafa vol.5

No i oczywiście warto przeczytać pierwszą część – czapka, bielizna, spodnie itp Jesienno zimowa szafa vol.1

 

ARC-2014_1203_0311

ARC-2014_1226_0242

winter

Warto przeczytać

Pierwszy sezon biegacza – 20 porad mniej i bardziej serio

2 lutego 2016

To remake wpisu który napisałem jako jeden z pierwszych na blogu. Może lepiej było go pozostawić w zapomnieniu, ale wbrew logice postanowiłem tekst zaktualizować, wygładzić i opublikować ponownie, choć podobne tematy pojawiły się ostatnio w kilku serwisach Internetowych.

Słuchawki do biegania. Kilka praktycznych porad, uwag i test

23 stycznia 2016

Podobno słuchanie muzyki podczas treningów pomaga, motywuje, zwiększa wydolność organizmu oraz stymuluje koordynację ruchową. To tłumaczy, dlaczego siedmiu na dziesięciu spotkanych biegaczy ma na głowie słuchawki.

12 porad jak zdrowo i bezpiecznie biegać zimą

20 stycznia 2016

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku prawdziwie zimowych dni będzie więcej niż w poprzednich latach.  Może nie w całej Polsce będzie bardzo mroźnie, ale śnieg i temperatury w okolicach zera czy kilku stopni mrozu zadomowiły się na dobre. A przecież nie mamy zamiaru odpuszczać naszego ulubionego biegania.

W co się ubrać do biegania – Jesienno zimowa szafa vol.2

26 grudnia 2015

Zapraszam do odświeżonego wpisu z grudnia 2014 r. To temat ciągle żywy i aktualny. Został uzupełniony o kilka nowych informacji, jednak „podstawa przekazu” nie uległa zmianie.

Bluza Adidas Ultra Jacket – dobra wiatrówka na wiosnę i jesień

14 kwietnia 2015

Co można napisać o lekkiej, cienkiej wiatrówce. Zawartość i budowa tego „akcesorium” jest zdecydowanie mniej skomplikowana niż zegarek z GPS’em. Że jest lekka, cienka?. Tak – jest i cienka, i lekka. To tyle. A bardziej zainteresowanych szczegółami – zapraszam.

Pierwszy zimowy tydzień. Test – biegowa odzież sprawdzona…w biegu

28 grudnia 2014

Mając więcej wolnego czasu, bo świąteczny weekend trwa i trwa – sprawdziłem, tak na wszelki wypadek – czy te ubraniowe rady sprawdzają się, i wykorzystując mroźną aurę „zbadałem” słuszność kilku koncepcji co do ubioru.