Słuchawki do biegania. Kilka praktycznych porad, uwag i test

23 stycznia 2016

HEADPHONES-RUN-TEST-01-2016_0115_0175
Podobno słuchanie muzyki podczas treningów pomaga, motywuje, zwiększa wydolność organizmu oraz stymuluje koordynację ruchową. To tłumaczy, dlaczego siedmiu na dziesięciu spotkanych biegaczy ma na głowie słuchawki.

Zauważyłem też, że w tej statystyce zdecydowanie dominują biegaczki. O ile jeszcze faceta zdarzy się spotkać biegnącego w ciszy, to nie przypominam sobie, abym mijał kiedyś „biegaczkę” bez słuchawek w uszach. No może… gdzieś… kiedyś, sporadycznie. Stąd przyszedł mi do głowy pomysł zrobienia testu słuchawek nadających się do biegania. A chwilę później stwierdziłem, że to temat tak rozbudowany, że podawanie i proponowanie konkretnych typów czy modeli mija się z celem. Zapytacie dlaczego?

HEADPHONES-RUN-TEST-01-2016_0115_0158

head

Raz. Nasze indywidualne odczucia co do odbioru dźwięku są tak odmienne i odległe, że już tu propozycje konkretnych modeli słuchawek mogą bardzo odbiegać od preferencji i oczekiwań poszczególnych osób.

Dwa. Rodzaj słuchanej muzyki zdecydowanie wpływa na wybór konkretnych modeli słuchawek. Będzie model idealnie odtwarzający muzykę techno, który polegnie całkowicie przy muzyce symfonicznej lub dynamicznym rocku.

Trzy. Zastosowanie i ergonomia. Ja np. zupełnie nie akceptuję słuchawek tzw. dokanałowych, choć w katalogach producentów stanowią one ¾ oferty, co prawdopodobnie oznacza, że to najczęściej wybierane i poszukiwane modele. Ktoś inny preferuje słuchawki na pałąku, kolejny woli takie z kablem, a jeszcze inny wybiera wyłącznie bezprzewodowe. Wiec jak tu proponować jeden model dla wszystkich? Innych słuchawek poszukuje poranny truchtacz niedzielny, który nie ruszy się z domu w deszcz, a słuchawki muszą obsługiwać połączenia telefoniczne, a czego innego oczekuje ultramaratończyk, pokonujący bezdroża w strumieniach deszczu, w kurzu i błocie. Doradzanie, że te są idealne – to wróżenie z fusów. Raz się trafi, i odbiorca będzie zadowolony, pięć razy nie.

Cztery. Od AKG przez Jabra, po Yurbuds. Dziesiątki producentów, i setki modeli w ofercie. Często bardzo podobne serie, różniące się w skomplikowanym nazewnictwie jedną literą czy cyfrą. Wiele osób nawet nie zwróci na to uwagi, a w konsekwencji to są zupełnie inaczej grające urządzenia, czasem inaczej zbudowane, posiadające podzespoły od innego dostawcy i to ma już znaczący wpływ na końcową jakość produktu i dźwięku. Doradzanie konkretnych modeli niewiele nam pomoże. To co bardzo dobrze sprawdzi się w ulubionym disco naszego kolegi co to mu „słoń na ucho nadepnął” nam całkowicie nie spodoba się, przy ulubionym „Tańcu z Szablami” Chaczaturiana.

Dlatego zanim podam Wam moje osobiste oceny kilku modeli dostępnych obecnie w sklepach słuchawek, wcześniej ogólne sugestie –

jak wybierać, na co zwrócić uwagę.

Słuchawki dzielimy na nagłowne-nauszne oraz douszne. To podział pierwszy, zasadniczy. Tu jeszcze jest podział na otwarte i zamknięte, ale to raczej dotyczy tych nagłownych/nausznych, często sportowych, ale mało kiedy idealnych do biegania, choć widoczne na głowach biegających. Zostawiamy więc ten podział, raczej oczywisty. Prosto mówiąc z otwartych usłyszycie dźwięk stojąc obok biegacza, te zamknięte – emitują dźwięk tylko w uszy słuchającego. Bardziej dokładnie – te otwarte nie przylegają szczelnie do kanału słuchowego, otoczenie może słyszeć dźwięki dochodzące ze słuchawek a słuchawki przepuszczają zewnętrzny hałas. Z kolei te zamknięte szczelnie zamykają kanał słuchowy, doskonale „odcinają akustycznie” od otoczenia, do ucha nie docierają niepożądane dźwięki. To zazwyczaj słuchawki duże, domowe, studyjne, na pałąkach otaczających głowę. Są jeszcze słuchawki półotwarte – ale to nie czas i miejsce na audiofilskie wykłady. Skupmy się na bieganiu.
Są sportowe modele słuchawek „na pałąkach” – ale i sportów jest wiele. Kajaki, rolki, szachy 🙂 … Moim zdaniem, do biegania najlepsze są lekkie, małe słuchawki douszne. Bywa, że musimy iść na kompromis. Trochę biegamy, więcej czasu spędzamy w autobusie, tramwaju, na dworcu. I musimy wybrać coś uniwersalnego. Do biegania i do wieczornego słuchania w domu. Tu też wybór będzie uzależniony od osobistych preferencji „słuchacza”.

HEADPHONES-RUN-TEST-01-2016_0123_0665

hd580

Pozostając jednak przy rodzajach i podziale słuchawek.
Douszne. Tu rozróżnia się dwie podgrupy. Są słuchawki „douszne” oraz „dokanałowe”. Często kupujący nie zwracają uwagi na ten podział, zupełnie go ignorując przy zakupie, i traktują jak jeden rodzaj konstrukcji. Nic bardziej mylnego. Konstrukcje douszne, potocznie tzw. pchełki, to najczęściej słuchawka o kształcie spłaszczonego owalu, który umieszczany jest w małżowinie usznej. Słuchawki dokanałowe, jak sama nazwa wskazuje są umieszczane bezpośrednio w kanale słuchowym. Słuchawka taka posiada dodatkowe silikonowe uszczelki, izolujące ucho od dźwięków z otoczenia.

Jak już wiemy co kupujemy, jak to się nazywa i o co poprosić sprzedawcę, zwracamy uwagę na takie elementy jak:

Dokanałowe czy douszne. Wiele osób nie potrafi zaakceptować gumowego korka w uchu, i słuchawka dokanałowa przeszkadza, denerwuje, irytuje. Wiec dobrze jest to sprawdzić przed zakupem. Słuchawka dokanałowa „gra dobrze” kiedy jest mocno osadzona w kanale ucha, a to oznacza całkowite odcięcie od odgłosów z zewnątrz. Nie usłyszymy jadącego samochodu, co gorsza nie usłyszymy głosu wołania na puszczy, a nawet głosu pięknej blondyny (bruneta) pytającej o drogę, a to już poważny problem.

Dopasowanie. Słuchawka douszna, a zwłaszcza dokanałowa sama, bez zausznika może nie pasować do anatomii naszych uszu, będzie wypadała podczas aktywności, więc szukajmy takiej „sportowej” z zausznikiem lub dodatkowymi silikonowymi wypustkami. Cokolwiek to znaczy. Tu zdecydowanie sugeruję przymiarkę. Tak jak nie kupuje się kasku rowerowego bez przymiarki i dopasowania, tak i słuchawki douszne należy wcześniej przymierzyć.

Szukamy słuchawek z oznaczeniem „sportowe i wodoszczelne”. To oznaczenie zazwyczaj u dobrych producentów zapewnia odporność na pot i zawartą w nim sól, specjalne materiały i miękkie silikony, często też odpowiednia klasa wodoszczelności.

Przewodowe i bezprzewodowe. Idzie nowe i życie bez kabli piękne jest. Ale i jedne i drugie mają wady i zalety. Te z kablem. Kabel wadzi się, oplata, zaplata i przeszkadza. Fakt. Jeśli wiec kabel – odradzam te nowomodne płaskie kable. Zazwyczaj są sztywniejsze, nie układają się tak miękko i bezwładnie jak ultracienkie „kabelki starego typu”. Jeśli możemy, wybierajmy z kablem bardzo miękkim, silikonowym. Zaleta – włączymy zawsze, i w każde urządzenie, no poza nowym zegarkiem TomTom 2 Music. Te bezprzewodowe. Musimy pamiętać, aby je naładować. To już je u mnie dyskwalifikuje, bo musiałbym pamiętać aby wyjść na trening naładować zegarek, i telefon lub odtwarzacz, i jeszcze słuchawki. To już nie do ogarnięcia.
Poza tym one też mają kabel, czy inny pałąk. I z tym kablem jest różnie. On tez waży, i swoje robi. Podskakuje i biegnie razem z nami. Czasem jest sztywny, za krótki lub za długi. Raz zawadza o czapkę, albo o buffa, albo o kaptur, bluzę lub plecak. Jednym słowem, niekoniecznie bezprzewodowe to bezproblemowe. No a oczywiście, musimy mieć odtwarzacz z możliwością połączenia poprzez BT, więc lekka, mała stara mp3-ka odpada. Pozostaje raczej telefon, lub nowoczesny player, albo… zegarek TomTom Music :). A to nie wszystko. Teraz jeszcze musimy ogarniać technologie,  bo pozostaje kwestia „jak to sparować” czyli połączyć ze sobą. Za tym idzie jakości dźwięku, zasięgu, powstających zakłóceń. Krótko mówiąc – ja wielkim fanem tego rozwiązania nie jestem, zwłaszcza że takie słuchawki to wydatek minimum 300-400 zł – do nawet tysiąca. Jak na sportowe maltretowane w pocie, deszczu i kurzu – zbyt wiele.

Z kablem i bez. Ergonomia. Spadają, wylatują z ucha, może gdzieś zauszniki gniotą, coś uciska. Nie ma prawa. Jak uciska podczas przymiarki, to pop 30 minutach biegu będzie jeszcze gorzej, a po dwóch godzinach to będzie nieustający, drażniący nas ból. Unikamy takiego zakupu. Ma być wygodnie od pierwszego założenia. Dlatego słuchawki przed zakupem sprawdzamy. A później, jeśli taniej, to można kupować przez Internet.

HEADPHONES-RUN-TEST-01-2016_0115_0185

ITX2000

Wybraliśmy już modele pod względem wygody, ergonomii czy rodzaju połączenia.
Teraz można przy zakupie zwrócić uwagę na jakość dźwięku. Zdziwieni? Wiem. No to dodam, że w tej kwestii to nie ma co przesadzać. A słyszycie to z ust „prawie audiofila”. Na szczęście zatrzymałem się w tym skrzywieniu, kilka lat temu gdzieś tak na 50cm kablach (sorry interkonektach) po kilkaset złotych za sztukę. Plus jakiś Rotel, NAD itd. Muzyki słucham od lat, a nawet robiłem to zawodowo – czyli słuchałem za pieniądze, czy dla pieniędzy. Teraz bez znaczenia. Ale pozostał doskonały wzmacniacz, kolumny, słuchawki i kilka metrów sześciennych płyt. Grających. Prawdziwych.

I powiem szczerze i otwarcie – naprawdę od słuchawek do biegania oczekuje zaledwie tego, aby „fajnie grały”. Nie widzę i nie mam możliwości delektowania się dźwiękiem podczas startu, czy treningu biegowego. To naprawdę nie jest aż tak ważne. Delektujecie się dźwiękiem biegnąc przez miasto? Naprawdę?  Jednak ważne jest to, aby dźwięk nam „pasował”. Bo zauważcie, że czasem mamy takie odczucie, że emitowany dźwięk po prostu nas drażni i denerwuje. Nie wiemy co to jest, ale coś w nim jest nie tak. Za dużo tonów wysokich, czy bas nie taki, czy całe brzmienie jest po prostu denerwujące na dłuższą metę. Inne słuchawki ten sam utwór „zagrają” przyjemnie, przyjaźnie i to nam pasuje. I takie kupujmy. Nawet jeśli inni mówią, że te słuchawki grają tragicznie. One maja tak grać jak nam pasuje, odtwarzać dźwięki jakie my lubimy.

HEADPHONES-RUN-TEST-01
To teraz kilka słów o ocenianych tu produktach. Ogólnie i zbiorczo.
Testowałem, czy raczej słuchałem muzyki na:

– Adidas Sennheiser MX680 – 180,00 pln –  EuroRTVAgd
– Philips Sport SHS4800 – 89,00 plnMediaMarkt
– Samsung EO EG920 Hybrid – 79,00 plnEuroRTVAgd
– Sennheiser MX686G Sport – 239,90 plnGo-Sport
– Sennheiser PMX686G Sport – 299,90 pln (423,00) – Go-Sport
– Yurbuds JBL Liberty Wireles – 399,00 plnGo-Sport
– Yurbuds Sport ITX-2000 Signature Series – 239,99 pln – Go-Sport

Wzorzec: Sennheiser HD580 Precision
Odtwarzacz: Samsung NOTE5
Player: Poweramp Android / z korektorem ustawianym na FLATT i z korekcją POP.

Playlista: foto jak niżej. Bo Another One ma pulsujący bas, w Rock and roll „talerze” i ino świszczą, Pink Floyd ma coś więcej niż rytm, Whole Lotta jest ogień i test kanałów stereo a Mark Ronson i Jason Derulo – żeby nie było że dinozaur i stare brzmienia. Wszystko z doskonałych płyt, na najlepsze możliwe dźwięki w formacie mp3. Nie flac bo to naprawdę nie ma sensu i znaczenia w czasie biegania. Muzyką delektuję się w domu, w czasie treningu ewentualnie umilam czas i „stymuluje koordynację ruchową”
music-01

Co mogę powiedzieć?
Poza Samsung EO-EG920 wszystkie produkty testowane, to modele sportowe, odporne na działanie wody. Słuchawki Sennheiser dodatkowo posiadają klasę wodoszczelności IP4. Wszystkie sterują dźwiękiem i odtwarzaczem, czyli M+VCC (Music Volume Call Control) poza słuchawkami Philips (nic nie mają) oraz ITX-2000 które tylko „pogłaśniają i przyciszają”. Każdy producent w opakowaniu daje sprytny, a czasem ładny i efektowny pokrowiec na słuchawki. Adidas ma w zestawie kilka różnych wielkości i kształtów nakładek silikonowych, pozostali producenci dają po dwa rozmiary nakładek, za wyjątkiem obu modeli Sennheiser. Tu wydając 230,00 czy 299.00 (a przed przeceną 423,00 zł) w zestawie mamy tylko jeden (!!) rozmiar silikonowej nakładki na słuchawkę. Nic więcej. Zdecydowanie słaba opcja.

Yurbuds JBL Liberty Wireles. Jedyne bezprzewodowe w teście. Błyskawiczne, bezproblemowe sparowanie ze smartfonem, doskonały zasięg. Dwa pokoje dalej, 10 m przez kilka ścian i wszystko działało idealnie. Niestety kabelek łączący słuchawki to drobne nieporozumienie. Damy go z tyłu – trudno manipulować pilotem, kiepsko z mikrofonem, a w dodatku kabel zawadza o kaptur, stójkę czy co tam mamy z tyłu. Z przodu – pilot, mikrofon lepiej, ale kabel zawadza a to o brodę, to o bluzą… nie rozumiem, jak to było projektowane. I dziwne, ale kolaboracja z JBL gra nieco gorzej niż ITX-2000. Przynajmniej w moim odczuciu. Dla mnie ITX-2000 to lider tego zestawu. Miękki kabel, choć ideał jest w Adidas- Sennheiser, świetnie leżą w uchu, nie wypadają mimo wielu starań (system TwistLock) i fantastycznie miękki, ciepły i łagodny ale pełen basów i dynamiki dźwięk. I nic tego basu nie rozwalało. Ani korektor, ani volume control na full.

Natomiast bardzo zawiodłem się na dźwięku modeli Sennheiser. Bo mam i kocham domowe Sennheiser HD580. A tu dźwięk bardzo „wyprany”. Płaski. Jak z puszki, czy pudełka. Klapiący bas, mocno irytujące wysokie. A te z pałąkiem – fatalna ergonomia. I każde poruszenie pałąka inaczej dociska słuchawkę w uchu, a to całkowicie zmienia jakość dźwięku. Naprawde słabo, najgorzej z całego testu.
Philips to taki tani średniak. Dobrze leżą na uchu, cienki kabelek, nic nie przeszkadza, wodoodporne, trwałe silikony. Dobry bas, ale daleko mu do ITX-2000. No i wielka niespodzianka – Samsung EG920. Bardzo pomysłowe silikonowe wkładki, które doskonale trzymają słuchawkę w uchu. A dźwięk? Super. Niewiarygodnie dobry, jak na słuchawki „do telefonu”.  Jeśli nie ITX-2000 to właśnie ten Samsung byłby najczęściej słuchany. Fajny bas, całość spójna i miękka. Zastrzeżenie to ten płaski kabelek, który jest sztywniejszy od innych, i trochę przeszkadzał w czasie biegu. Ale jak na cenę – propozycja do zaakceptowania z dużym plusem. Aha one nie są „sport” i raczej bym ich „nie zamaczał”.

A mój typ z tego zestawu to Yurbuds Sport ITX-2000 Signature Series – imponująca jakość dźwięku, dobra ergonomia, wygoda i akceptowalna cena.

Adidas-Sennheiser-MX680-1

Philips-Sport-SHS-4800-01

Samsung-EO-EG920-Hybrid-01

Sennheiser-MX686-G-Sport-01

Sennheiser-PMX686-G-Sport-01

Yurbuds-JBL-Liberty-Wireles-01

Yurbuds-Sport-ITX-2000-Signature-Series-01

Warto przeczytać

Pierwszy sezon biegacza – 20 porad mniej i bardziej serio

2 lutego 2016

To remake wpisu który napisałem jako jeden z pierwszych na blogu. Może lepiej było go pozostawić w zapomnieniu, ale wbrew logice postanowiłem tekst zaktualizować, wygładzić i opublikować ponownie, choć podobne tematy pojawiły się ostatnio w kilku serwisach Internetowych.

Słuchawki do biegania. Kilka praktycznych porad, uwag i test

23 stycznia 2016

Podobno słuchanie muzyki podczas treningów pomaga, motywuje, zwiększa wydolność organizmu oraz stymuluje koordynację ruchową. To tłumaczy, dlaczego siedmiu na dziesięciu spotkanych biegaczy ma na głowie słuchawki.

12 porad jak zdrowo i bezpiecznie biegać zimą

20 stycznia 2016

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku prawdziwie zimowych dni będzie więcej niż w poprzednich latach.  Może nie w całej Polsce będzie bardzo mroźnie, ale śnieg i temperatury w okolicach zera czy kilku stopni mrozu zadomowiły się na dobre. A przecież nie mamy zamiaru odpuszczać naszego ulubionego biegania.

W co się ubrać do biegania – Jesienno zimowa szafa vol.2

26 grudnia 2015

Zapraszam do odświeżonego wpisu z grudnia 2014 r. To temat ciągle żywy i aktualny. Został uzupełniony o kilka nowych informacji, jednak „podstawa przekazu” nie uległa zmianie.

Bluza Adidas Ultra Jacket – dobra wiatrówka na wiosnę i jesień

14 kwietnia 2015

Co można napisać o lekkiej, cienkiej wiatrówce. Zawartość i budowa tego „akcesorium” jest zdecydowanie mniej skomplikowana niż zegarek z GPS’em. Że jest lekka, cienka?. Tak – jest i cienka, i lekka. To tyle. A bardziej zainteresowanych szczegółami – zapraszam.

Pierwszy zimowy tydzień. Test – biegowa odzież sprawdzona…w biegu

28 grudnia 2014

Mając więcej wolnego czasu, bo świąteczny weekend trwa i trwa – sprawdziłem, tak na wszelki wypadek – czy te ubraniowe rady sprawdzają się, i wykorzystując mroźną aurę „zbadałem” słuszność kilku koncepcji co do ubioru.

  • Maro

    jeszcze ostatnio widziałam ciekawy i niedrogi model z panasonica-bodajże HS34. Słyszałeś coś o nich?

    • biegamwmiescie

      Widziałem, podobne do Philipsa. Nie pamiętam dokładnie czy to ten model, ale sprawdziłem kiedyś w sklepie kilka słuchawek tego typu min. Panasonic i Sony i byłem rozczarowany bardzo „płaskim” brzmieniem. Generalnie jest tego setki i nie jest łatwo wyszukać ładnie grające „rodzynki” o ile nie planujemy wydatku kilkuset złotych.

      • Maro

        ok, dzięki wielkie. Bo widziałam ostatnio gdzieś reklamę tych panasoniców, a że nie drogie to pomyślałam, czemu by nie 😉 Będę szukać dalej

  • Pingback: Smartfon w życiu biegacza. I kilka przydatnych akcesoriów | Biegam w mieście()

  • Pingback: Odtwarzacz Grundig MPaxx. Mała rzecz… a gra. Tanio i dobrze | Biegam w mieście()