Pierwszy SieBiega Półmaraton Kielecki. Sie spieprzyć nie udało

11 maja 2015


maraton-raceday-miniaturyL Decyzję o tym, ze nie pobiegnę – podjąłem z premedytacją. I wiedziałem, że będę żałował, ale też wiedziałem, że spełnię się w wyładowaniu energii na drugą pasję – fotografię.

Medal ładny i smutno, że nie zawisł na mojej szyi, ale wszystkiego mieć się nie da. Jakoś te przyjemności trzeba dzielić.
Na pierwszy, więc i historyczny SieBiega Półmaraton Kielecki patrzę z zewnątrz, spojrzeniem trzeźwym i przytomnym. Nie ma we mnie podniecenia biegiem, nie ma „kolorowej histerii biegacza” po mniej lub bardziej udanym starcie. Nie ma amoku kibica. Patrzę przytomnie, a nawet wnikliwie – bo mam co nieco doświadczenia w tematach organizacyjnych tego typu przedsięwzięć.

ARC-2015_0510_0104

Wiadomość o organizacji Półmaratonu dotarła do mnie już dość dawno. Ponoć sam pomysł zrodził się ponad rok temu. Nieco później – poznaliśmy trasę. Nawet byłem nieco zawiedziony, że dużo zakrętów, kluczenie uliczkami w centrum wpłynie na końcowy rezultat, i nie będzie to półmaraton który biega się dla wyniku. Ale po przemyśleniach doszedłem do wniosku, że położenie miasta i tak nie pozwala na wytyczenie trasy pozwalającej na szybki, płaski bieg. I tak nieuniknione podbiegi spowolnią trasę. To może i dobrze, że biegacze mogą podziwiać piękne, zrewitalizowane śródmieście.

Kolejne etapy przygotowań działy się  „w sferze wiedzy organizatora”. Jako obserwator, wyłapywałem tylko od czasu do czasu newsy o spotkaniach organizacyjnych, o projektach koszulek, o sponsorach itp. Im bliżej imprezy, tym więcej jasnej, czytelnej informacji o sprawach istotnych dla biegacza, mieszkańca, kibica, choć dla przebiegu samej imprezy drugorzędnych. Noclegi, bezpłatny parking, wyraźne wskazania jak gdzie dojechać. Mapki, wykresy, opisy – to często umyka, te elementy najczęściej zawodzą u debiutujących organizatorów. Tu wszystko na czas. Pełna czytelna informacja.

maraton-raceday-miniaturyL

Nawet ukłon w stronę „legalizacji” przepisania pakietów startowych. Od osób, które wcześniej wiedziały, że muszą zrezygnować z opłaconego już startu. Ograniczona – ale jednak.

Jako mieszkańca centrum, interesowało mnie, jak „biegacze sparaliżują miasto”. Choć słowo miasto brzmi dumnie, i zawsze mam ubaw z codziennych relacji, prowadzonych na żywo, przez przemieszczających się reporterów lokalnych stacji radiowych – „gdzie są korki, jak jeździ się po mieście”. Nosz kurwa, od 20 lat korki są na Ogrodowej, Żytniej, Jesionowej, Warszawskiej, Tarnowskiej i jeszcze dwu, czy trzech mniejszych. Bo to już wszystkie ulice gdzie mogą być korki. Bez korków przejazd przez miasto zajmuje 6 do 8 minut, z korkami 15 do 30. Ale Ok, nie o tym, nie o tym.

ARC-2015_0510_0699

Wracając do tematu „sparaliżowanego miasta”. W niedzielę, to tak naprawdę trudno jest tu coś sparaliżować, może poza dojazdem do Bazyliki i Galerii Echo. Dwa punkty w mieście, (choć mógłbym spokojnie napisać, że jeden) odwiedzane tłumnie w weekendy przez całe rodziny. Z całego województwa. Galeria była poza trasą biegu, wiernym pozostała dłuższa modlitwa.

I przyznam, że czy to pomysły Organizatora, czy MZD, Policji, czy Wydziału Kryzysowego (nie wiem, podejrzewam, że była to wypadkowa wspólnych koncepcji) – ale fakt jest taki, że problemy z komunikacją rozwiązano doskonale. Pracochłonnie, ale doskonale. Jasne, że prościej jest zamknąć ulicę, i „róbta co chceta”, a znacznie trudniej na setkach metrów wydzielić pasy tak, aby pogodzić interes biegaczy i kierowców. Dzięki temu, trochę wolniej, jednak dojechać można było wszędzie. Biegacze mogą narzekać, że biegli trochę w spalinach. Ale to miejski bieg. Jak marzy się świeże powietrze, to polecam rajdy górskie.

ARC-2015_0510_0012

zwycięzca pierwszej edycji SieBiega Półmaraton Kielecki – Łukasz Woźniak 1:11:42

 

ARC-2015_0510_0313

zwycięzca pierwszej edycji SieBiega Półmaraton Kielecki – Łukasz Woźniak 1:11:42

 

ARC-2015_0510_0366

na trasie półmaratonu autor bloga DULNIK BIEGA ( www.dulnikbiega.pl ) – Marcin Dulnik

ARC-2015_0510_0440

na trasie półmaratonu autorka bloga PORA NA MAJORA ( www.poranamajora.blogspot.com ) Aleksandra Mądzik 1:34:47 – jako druga kobieta na mecie

Więc zapisy. Ograniczono liczbę startujących. Może to i szkoda, pewnie frekwencja byłaby i dwukrotnie większa, ale rozumiem organizatora. Jak na pierwszy raz – lepiej mieć mniej, ale pod kontrolą, bez bałaganu i nieprzewidzianych emocji. Czyli OK.

Pakiety startowe. Zgodnie z biegowa modą. Bardzo ładna koszulka, buff, napoje, drobiazgi od sponsorów. Wydawane trzy dni. W dniu biegu – oczywiste, i dwa dni przed biegiem, w dostępnym miejscu, w centrum handlowym. Jak ktoś miał z odbiorem problem – to raczej powinien lepiej sobie zorganizować życie. Kolejny plus.

Start. Meta. Noclegi. Parkingi. Nie zauważyłem problemów. Wszystko idealnie opisane, wskazane na mapie. Meta na stadionie. Prestiż i generalnie super miejsce. Z trybunami i dobrym zapleczem. Kolejnych pakiet plusów.

Trasa. Ok, nie miałem racji kilka miesięcy temu. Trasa świetna. Idealna dla kibiców, dobra dla biegaczy. Doskonała do promocji imprezy. Nie miałem szans „jednoosobowo” obstawić kilka widokowych miejscówek. Wybrałem miejsca, ze wskazaniem na biegacza, a nie na widok. Ale gdybym miał robić zdjęcia promocyjne, dla organizatora, byłbym na wylocie z Bramy Zamkowej. Ujęcia z Pałacem Biskupów i Bazyliką za plecami. Byłbym na Czarnowskiej, robiąc „z długiej lufy” biegaczy z Dworcem PKP i Kościołem Św. Krzyża w tle. Pyknąłbym co nieco futurystycznych kadrów z nową, betonową infrastrukturą węzłów komunikacyjnych na Krakowskiej. Mam nadzieję, że ktoś to zrobił dla organizatora. Tak czy owak – znowu plus.

Biorąc pod uwagę majową datę, były nawet zorganizowane „kurtyny wodne”. Tu jednak noga powinęła się organizatorowi, i nie zabezpieczył odpowiedniej aury. Za to w 50 minucie biegu natura mocno zweryfikowała wodoodporność wielu telefonów, smartfonów, zegarków i mptrójek. Biegacze byli wtedy akurat w okolicach dzielnicy Białogon, i tam już było nieco mniej wody z nieba, niż w okolicach mety. Ściana wody. Gdyby nie przypadkowa wiata przystanku MPK – nie przetrwałbym tej ulewy.

ARC-2015_0510_0076

Skoro trasa za nami, miasto uniknęło paraliżu – co zostaje? Meta i pomecie. Nie słyszałem, aby brakło wody, bananów czy zupki. To pewnie nie brakło. Medale były super. Nawet przestało padać. Komentarze na fejsie pozytywne, nikt nie marudzi, nie hejtuje. Czyli co? Nic SieNIEspieprzyło?

Wiele lat temu, widząc marnotę większości lokalnych przedsięwzięć, powstało takie określenie „maniana kielecka”. Niestety ten pierwszy, czyli historyczny SieBiega Półmaraton Kielecki całkowicie nie zasługuje na to określenie. I jak z tym żyć?

Biegać. Za rok pojawić się tu na linii startu. Pieprze… zdjęcia niech robi ktoś inny. Ma rok czasu, żeby się nauczyć.

 ARC-2015_0510_0504

ARC-2015_0510_0859

ARC-2015_0510_0888

ARC-2015_0510_0934

ARC-2015_0510_0751

Ale.
Na zakręcie na końcu ulicy Mickiewicza, przed Placem – każdy, dosłownie KAŻDY z pierwszych, pojedynczych biegaczy pytał – „w którą? w lewo czy prawo?”
Ale.
Cztery godziny po finiszu, jeszcze około 15.30  na żadnej – ŻADNEJ stronie któregokolwiek partnera medialnego, nie było nazwisk zwycięzców. Ale wyniki siódmej ligi to live. Albo jedźta zobaczyć, gdzie są korki. Może na Ogrodowej?

I-szy SieBiega Półmaraton Kielecki
data: 10.05.2015
dystans: 21,097 km
ukończyło: 776 osób

MĘŻCZYŹNI
Łukasz Woźniak – 01:11:42
Czyż Grzegorz    – 01:17:44
Długosz Jacek     – 01:18:28
Stępień Zenon     – 01:18:52
Sala Mateusz       – 01:19:31
KOBIETY
Katarzyna Matysiak – 01:33:17
Aleksandra Mądzik  – 01:34:47
Katarzyna Domańska – 01:35:38
I cholernie dużo wolontariuszy. Miłych i pomocnych.

ARC-2015_0510_1110
Więcej zdjęć z biegu z okolic 6 , 7 i 20 kilometra – możecie znaleźć w albumach na fanpageu Ran4Fan.  To do przyszłego roku.
PS. Napisane z pozycji obserwatora, nie uczestnika. Być może startujący odnieśli inne wrażenie, choć bałagan najczęściej widać z zewnątrz, a nie od środka.
ARC-2015_0510_1025

Warto przeczytać

12 jesiennych kurtek na każdą pogodę – moje subiektywne propozycje

18 października 2016

Ogrzewanie mieszkań, ciepłe ciuchy na zimę. Grecy takich kosztów nie maja, ale nie mają też frajdy biegania w jesiennej słocie. My musimy pogodzić się z naturą, nie udawać Greka a na jesień i zimę pomyśleć o odpowiednim ubraniu.

Odzież kompresyjna HOKO. Hiszpańska droga do doskonałości

3 września 2016

Patrząc na logotyp czy nazwy poszczególnych produktów, pierwsze, co nasuwa się na myśl to japońskie pochodzenie producenta. I chyba nikomu z klientów nie przychodzi do głowy, że HOKO to firma pochodząca i produkująca w Hiszpanii.

FootBalance. Skandynawski komfort dla stóp w obuwiu sportowym

23 kwietnia 2016

Od czasu do czasu na biegowych forach powraca temat cienkiego kawałka pianki EVA oddzielającego naszą stopę od materiału podeszwy buta. Dobre (czytaj dobrze dobrane) buty do biegania – jeśli biegasz systematycznie, to zakup, który nie jest już postrzegany jak ekstrawagancja, lecz standard.

Odlo – bielizna termoaktywna. Najlepsza dla najlepszych

12 stycznia 2016

Kontynuując cykl o wiodących producentach bielizny termoaktywnej, koniecznie należy wymienić istniejącą od ponad sześćdziesięciu lat firmę, produkującą bieliznę pod marką Odlo.

Nie chcesz biegać, może zacznij chodzić. Nordic Walking miniporadnik

4 stycznia 2016

Bieganie to duża przyjemność, to endorfiny, to jedna z najprostszych form rekreacji. Tak. Bieganie to również jedna z najbardziej kontuzjogennych form rekreacji, i nie zawsze możesz biegać.

W co się ubrać do biegania – Jesienno zimowa szafa vol.2

26 grudnia 2015

Zapraszam do odświeżonego wpisu z grudnia 2014 r. To temat ciągle żywy i aktualny. Został uzupełniony o kilka nowych informacji, jednak „podstawa przekazu” nie uległa zmianie.

Pierwszy zimowy tydzień. Test – biegowa odzież sprawdzona…w biegu

28 grudnia 2014

Mając więcej wolnego czasu, bo świąteczny weekend trwa i trwa – sprawdziłem, tak na wszelki wypadek – czy te ubraniowe rady sprawdzają się, i wykorzystując mroźną aurę „zbadałem” słuszność kilku koncepcji co do ubioru.