Pięć, dziesięć, super bohaterowie i miejskie piaski. Na biegu raport z biegu

12 czerwca 2015

ARC-2015_0531_1066
Po „Ulicy Piotrkowskiej”, z ciekawszych biegów moje zainteresowanie wzbudził Nocny Bieg Kopernikański w Toruniu. Start o godzinie 22.00, wcześniej pokaz fajerwerków, no i sam bieg przez klimatycznie oświetlone Stare Miasto. Ale to dopiero 13 czerwca – i już wiem, że mimo wykupionego pakietu i zarezerwowanego hotelu, do Torunia nie dojadę. Ale mam inne pomysły na najbliższe dni, natomiast pomiędzy Łodzią a Toruniem, udało się jeszcze pobiec Dla Bartka, oraz zrobić Starachowicką Dychę. Wprawdzie biegam dla zdrowia i przyjemności, ale odrobina startowego „spięcia” i adrenaliny ubarwia życie, więc o ile mam czas i możliwości biorę udział w różnych biegach, i staram się powiększać kolekcję medali na ścianie. A niech dzwonią. Wiem, że ambicjonalnie większość biegających marzy o maratonie – ja jakoś niekoniecznie. Uważam, że od pokonania biegiem 42 km nie każdy musi uzależniać swoje życie. A może jeszcze nie dorosłem do tego… To chyba już nie dorosnę. Mogę nie zdążyć :).

III Piątka Dla Bartka

Całkowicie zakręcona impreza, bardziej o charakterze festynu rodzinnego niż wydarzenia stricte biegowego. Bardziej w udziale liczy się „przybicie piątki” niż jej przebiegniecie – ale tu nie o wyczyny sportowe chodzi. 31 maja 2015 Trzecia Piątka dla Bartka to najbardziej znana biegowa impreza w regionie. Impreza charytatywna, z której cały dochód przekazywany jest Fundacji Możesz Więcej, pod której opieką jest Bartek Orzechowski.

Dzień Zawodów rozpoczyna się tradycyjnie od biegów dla najmłodszych. W tym roku odbyły się dwa biegi, podzielone według wieku uczestników. Pierwszy dla dzieci w wieku 0-7 na dystansie 400 metrów (jedno okrążenie stadionu), drugi na dystansie 800 metrów (dwa okrążenia stadionu) dla dzieci w wieku 7-12 lat.

_ARC-2015_0531_1137

 

ARC-2015_0531_0530

 

W biegu głównym organizatorzy wyznaczyli limit 950 uczestników. Bo tyle udało się własnoręcznie zrobić pamiątkowych drewnianych medali.
Muzyka, spontan, zabawa, bieg. Na twarzach biegnących i kibicujących – uśmiech i promienna radość. Oczywiście jest start, jest bieg, jest meta, są nagrody, loteria.

Była też idealna pogoda, i atmosfera, której się nie zapomina. Zwycięzcy? Oczywiście. W kategorii kobiet i mężczyzn. W kategorii Wszyscy. Wszyscy którzy brali udział mogą czuć się jak bohaterowie i zwycięzcy. Jeśli nie znacie tej imprezy – koniecznie w przyszłym roku starajcie się znaleźć chwilę czasu „na piątkę” gdzieś tak zwyczajowo pod koniec maja.
Muszę jeszcze napisać o organizacji. Bo mimo, ze impreza o charakterze happeningu, festynu rodzinnego – organizacja godna „prawdziwych” zawodów. I pakiety startowe – przygotowane na czas a nawet z wyprzedzeniem, i sprawne Biuro Zawodów. Sama impreza? Wszystko. Full wypas. Nagłośnienie – słychać. Prowadzącego – rozumieć. Oficjalnego pomiaru czasu nie ma – ale tablica elektroniczna jest. Rozgrzewka. Wspólna fota. Woda. Medale. Nagrody. Od sponsorów – bo kto ni chce być sponsorem takiego przedsięwzięcia?
Nie kadzę „orgowi”, choć, jako że miejscowy – znam. Ale gdybym nie znał – też napisałbym „…perfekcyjna organizacja, godna imprezy sportowej rangi mistrzowskiej…”.  Piątkę ma wpisaną w udział Stowarzyszenie SieBiega z Kielc. Piątka z plusem.

Trzecia Piątka Dla Bartka
data: 31.05.2015
dystans: 5,00 km /
ukończyło: wykupiono 950 pakietów startowych

ARC-2015_0531_0600

 

ARC-2015_0531_0674

 

ARC-2015_0531_1070

STARACHOWICKA DYCHA

Siłą rozpędu. Ta dycha to element kończącego się Konwentu Biegowego. Miałem nawet ochotę na cały biegowy weekend, i udział w Konwencie organizowanym przez Hotel Europa, ale jakoś organizator nie był w stanie opublikowanymi materiałami „promocyjnymi” przekonać mnie do wydania kilkuset złotych za trzy dni pobytu w Starachowicach. Nawet w Hotelu Spa. Nawet po rabacie i bez noclegów…A może po prostu wyrosłem już z obozowo-koszarowej dyscypliny.
Ale kończący Konwent bieg – mimo, że impreza „debiutująca” postanowiłem odwiedzić. Nie było problemu z zapisaniem się przez Internet, wszystko zapowiadało się ciekawie.
Wprawdzie jak na dzisiejsze standardy brakowało przyzwoitej informacji, strony www czy dobrze prowadzonego profilu – no, ale dajmy organizatorowi czas.

Dwa dni przed biegiem drobna niespodzianka. Starachowice małe nie są, więc napis na plakacie „bieg miejski” rozumiałem dokładnie tak jak głosił. Kilka opublikowanych na facebooku zdjęć profilu trasy, zmusiło mnie do zmiany spojrzenia na pojęcie „bieg miejski”. Trasa ma niewiele wspólnego z miastem. Raczej rowerowy, terenowy maraton MTB. Ale, trochę szutrów nie zaszkodzi.

Decyzji nie zmieniam, w sobotę do południa jadę na start. Pogoda idealna, wiec wyprawa mało skomplikowana. Krótkie spodenki, t-shirt, buty. Nawet ręcznik zbędny będzie, bo już widzę po termometrze, że szybciej wyschnę niż się „wytrę„.
Na miejscu bez niespodzianek, bo Google Maps i Street View przygotowały mnie odpowiednio. Zielone barierki, z lekka zwichrowany asfalt. Są dmuchane bramy, jest parking, muzyka, jest zalew, woda, pomost. I słońce. Dużo słońca. Tylko leżaka nie zabrałem. No, ale nie po to, nie po to.

2015-06-06-09.09.04

2015-06-06-09.19.00

Start. Zgodnie z planem. Czyli punktualnie. Jak na debiut – już dobrze wróży organizatorowi. Niecała setka biegaczy. Tradycyjna wspólna rozgrzewka, kilka ciepłych (jakby słońca nie było) słów od organizatora. Pomiar czasu jakiś tajemniczy. Mam swojego Garmina – wystarczy. I ogary poszły w las. Ja tradycyjnie, prawie na końcu.

Trasa. Po asfalcie, w prawo i przez osiedle domków jednorodzinnych. Ponieważ nie przepadam za bieganiem po polach, nie znam trasy i jej profilu wysokości, zaczynam spokojnie 5:00. A peleton poszedł ostro. Przyspieszam delikatnie, mijam jakieś grupki rodzinne, kobiety z dziećmi na ręku, staruszki. Mija drugi kilometr, dokładnie 10 min. Równe tempo. Asfalt już się skończył, szutry – ok, byłem przygotowany. Ale taki podbieg na biegu dookoła zalewu? Mała niespodzianka.
Podbieg trwa do czwartego kilometra, i jest mocno „wyczuwalny”. Na szczęście, dla podbudowy psychicznej mijam kilka osób, oraz spotykam się z „powracającą” czołówką. To znak, że gdzieś za zakrętem jest „nawrotka”. Była. Wprawdzie nie „za zakrętem” a „gdzieś”.

Kolejna dobra informacja dociera do przegrzanego słońcem mózgu. Po podbiegu i „agrafce” siła rzeczy będzie „długi zbieg” (!?). Piąty, szósty, siódmy kilometr. To już nie jest nawet szutrowa nawierzchnia. W czystej (nomen omen) czarnej postaci leśny piach. Luźny, sypki, miękki. I podbieg. I zakręt. Za kolejnym znika mi z zasięgu wzroku grupka, którą planowałem dogonić.
Właściwie, to od drugiego kilometra biegnę „sam solo”. Gorąco. Dochodzę do wniosku, że wygrać to i tak nie wygram, odpuszczę więc tej grupce, i biegnę swoim tempem. W połowie był bufet, woda w butelkach – to był dobry pomysł. Można było i napić się, i użyć do polewania. Kończy się las, jest asfalt, policja na skrzyżowaniu, słychać muzykę i spikera.

Meta. Generalnie bez większej zadyszki. Planowałem pobiec treningowo, i udało się słowa  dotrzymać. Szybkie mycie przy samochodzie, i w drogę do domu, bo timing dnia był taki, że jeszcze musiałem iść popracować trochę. Ładny medal. Szybka dekoracja. Jak na debiut, i lokalny format – całkiem ok.

2015-06-06-09.08.35


Dwa zdziwienia.
Pierwsze – zabrali mi numer startowy?. Brutalnie, bez pytania o zgodę 🙂 Odpięli, nabili na kołek. Bo do pomiaru czasu? bo coś tam? Nie wiem. Chcieli to wzięli. Ale wracać do domu bez numerku?  – co powiem żonie?. Dobrze, że koszulka choć przepocona…
Drugie. Nieznana trasa, podbiegi, piach, samotnie przez osiem kilometrów – każdy kilometr w idealnie równym tempie. Różnice 3-4 sekundy. Ja pierdziu. Co za profesjonalizm.

Zrzut-ekranu-2015-06-12-20.40.22

 

Zrzut-ekranu-2015-06-12-20.39.14

Starachowicka Dycha
data: 06.06.2015
dystans: 9,72 km /
ukończyło: ? do dziś nie opublikowano wyników ( a numerek przebity)

Generalnie – było, sie odbyło. Ale to co myślałem o Konwencie, wyszło po biegu – coś brakuje. I nie tylko o wyniki chodzi. Się nagle urwało. Zero informacji i dalszego kontaktu. Dzis tak to nie działa. To musi żyć życiem nieustannym, może wtedy za rok i na Konwencie, i na Dyszce będzie więcej chętnych. I tym miłym akcentem – do następnego biegu.

A, jeszcze kilka zdjęć. Tu też mam wrażenie, że telefonem załatwiłem to nie gorzej niż „firmowy” fotoreporter. Dokumentacja. Dla potomnych, dla ewentualnych przyszłych sponsorów, i dla sponsorów tych, co już dali. To też ważny, aby nie rzec niezbędny, choć tak często bagatelizowany drobiazg.

2015-06-06-11.31.47

2015-06-06-11.33.05

2015-06-06-11.33.53

2015-06-06-11.34.35

2015-06-06-11.35.30

Warto przeczytać

Co robić z ciuchami po treningu… czyli jak prać odzież sportową

9 grudnia 2017

Jak prać? O dziwo jest to pytanie, które często pojawia się w dyskusjach na biegowych grupach i forach. Czynność wydaje się banalnie prosta, a jednak stanowi problem dla sporej grupy biegającego społeczeństwa.

12 jesiennych kurtek na każdą pogodę – moje subiektywne propozycje

18 października 2016

Ogrzewanie mieszkań, ciepłe ciuchy na zimę. Grecy takich kosztów nie maja, ale nie mają też frajdy biegania w jesiennej słocie. My musimy pogodzić się z naturą, nie udawać Greka a na jesień i zimę pomyśleć o odpowiednim ubraniu.

Strava – niezastąpiona dla kolarza i doskonała dla biegacza

7 lipca 2016

Aplikacje i platformy społecznościowe, to narzędzia treningowe, bez których dziś trudno sobie wyobrazić tak amatora jak i zawodowca. Jest kilka bardzo popularnych aplikacji, i wokół nich toczy się w większości życie aktywnej społeczności.

Nike Air Zoom Pegasus 33. Sprawdzone w biegu. Recenzja

10 czerwca 2016

Pierwsza para butów z napisem Pegasus pojawiła się w sklepach w roku 1983. Od tamtej pory zmieniło się wiele, ale jedno pozostaje bez zmian. Pegasus to wciąż najbardziej uniwersalny i  najpopularniejszy but treningowy na rynku.

Nie chcesz biegać, może zacznij chodzić. Nordic Walking miniporadnik

4 stycznia 2016

Bieganie to duża przyjemność, to endorfiny, to jedna z najprostszych form rekreacji. Tak. Bieganie to również jedna z najbardziej kontuzjogennych form rekreacji, i nie zawsze możesz biegać.

X-Bionic – bielizna termoaktywna na zimno, na ciepło, na zawsze

30 grudnia 2015

Dziś zacznę nowy cykl prezentujący czołowe marki specjalizujące się w produktach przeznaczonych dla ludzi aktywnych. Sukcesywnie przedstawię kilka najważniejszych, mających wpływ na rozwoju nowoczesnych technologii.

Kurtka jesienna do biegania. W co się ubrać – szafa biegacza vol.5

8 września 2015

Dobra kurtka do biegania. Jeśli szukacie jednej, uniwersalnej – nieprzewiewnej, nieprzemakalnej, oddychającej, ciepłej, takiej która sprawdzi się w jesienne szarugi, a może też zimowe mrozy – kupcie cokolwiek. Dlaczego?

Asics Foot ID. Komputerowe badania stóp.

17 maja 2015

Jeśli Wasza przygoda z bieganiem to coś więcej niż sprint do ruszającego z przystanku autobusu, dobrym i zdrowym krokiem będzie zakup prawidłowo dobranych i dopasowanych do naszej stopy butów biegowych. A nie jest to wcale łatwe zadanie.

Zimne ciuchy na gorące dni – wiosenno letnia szafa vol.2

13 maja 2015

Z dnia na dzień robi się coraz cieplej. Coraz częściej spotykam biegaczy emanujących gołymi torsami. Czy faktycznie jest im chłodniej?.