Góral, Baba Jaga i Grand Prix. Jak miastowy pobiegł na Puchar Gór Świętokrzyskich

17 czerwca 2015

ARC-2015_0614_0638
Amator – o ile „z ambicjami” – stara się mieć systematyczne treningi i plan startów, ale umówmy się – to już trudno nazwać „wolnością amatorskiego biegania”.

Są amatorzy biegający bez planu i celu – ot tak, chwila ruchu dla zdrowia, co prawdopodobnie stanowi największą i najczęściej występującą grupę biegaczy. Jest też część biegających amatorów, którzy starają się usystematyzować tą swoją pasję wprowadzając pewien rygor treningowo – startowy, a przynajmniej treningowy, obejmujący ogólne założenia, wytyczane z mniej precyzyjną dokładnością. Ot, ileś tam kilometrów w planie na dwa tygodnie, czy nawet miesiąc. Chce mi się – biegnę, nie chce mi się – biegnę, ale jak bardzo mi się nie chce – to nie biegnę. Świat się nie zawali. Trzy razy, cztery razy w tygodniu. A będzie dwa – też nic się nie stanie. Wtedy jest ta wolność, frajda i przyjemność. Nic na siłę.

To samo zawody czy „starty”. Nie wiem jak to nazwać, bo do pewnego poziomu sportowego biega się dla siebie, i swoich tabelek. Nikogo nasz wynik nie interesuje. To czy na mecie mamy miejsce 247, 634 czy 975 to naprawdę może być istotne tylko dla nas samych.
Tysiące ludzi biega, a tylko część z nich ma czas i chęć brania udziału w biegowych rywalizacjach, konfrontacjach i innych …acjach. I dla takiego amatora biegania udział w zawodach, decyzja gdzie i kiedy – to produkt który organizator stara się nam sprzedać, jak każdy inny towar. I tu biegi jak „towary na półce” dzielimy na „produkty powszednie” „luksusowe” czy „impulsywne” – nabywane jak inne produkty, pod wpływem impulsu przy kasie – jak tik taki, gumy do żucia, itp.

PUCHAR GÓR ŚWIĘTOKRZYSKICH – FESTIWAL BIEGOWY

Więc jedni trenują, przygotowują, planują i kupują wcześniej. Maraton tu, półmaraton tam. Czy kilka dyszek. Inni nic nie planują, ale czasem ulegają. Ja tak właśnie ulegam. Siadam wieczorem z laptopem i szukam. Może by tak gdzieś pobiec „na czas?”. Tu daleko, tu nudno, tam brzydki medal, a tu daleko i ciekawie.
Kiedy kupiony (oczywiście pod wpływem impulsu, bo jak inaczej) pakiet do Torunia przestał być w realnej realizacji, i wyjazd na Nocną Dychę Kopernikańską musiałem odłożyć przynajmniej na rok, poszukałem innego „impulsywnego” towaru na rynku. A pod ręką był Puchar Gór Świętokrzyskich, z biegami na 6, 10 i 45 km.

Może 6 i 10?. Bo nawet impuls kazał rozsądnie spojrzeć na 45 km. Ale w terenie? Po górach? A dam radę. Jadąc do Biura Zawodów, widziałem już co szykuje pogoda. 33 stopnie, wiec te 6 km wieczorem, zostawi ślad do południa kolejnego dnia. Dlatego wybrałem tylko dychę. Na Pucharze nazwano to Bieg Baby Jagi.

 logo-pucharu1

Festiwal. Po raz pierwszy. Duże przedsięwzięcie, z olbrzymim potencjałem. Piątek, sobota, niedziela. Trzy dni biegania. I dobrej zabawy. Jest grupa ludzi, zwanych pasjonatami którzy połączyli potrzeby biegaczy oraz ich rodzin. Stąd słowo „festiwal”, bo w programie mnóstwo innych atrakcji – dla wszystkich. Dla młodych, starych, dla dzieci, dla rodziców, całych rodzin, par. Nie czas i miejsce na opisywanie, ale trzy dni wypełnione atrakcjami po brzegi.
Są ludzie. Jest i miejsce. Krajno – Sabat Park Rozrywki jako siedziba, i malownicze tereny Gór Świętokrzyskich jako miejsce czynów.

Biuro Zawodów. Na terenie Parku Rozrywki. Dobre miejsce. Duża klimatyzowana sala. Jak jest miejsce, to nie ma bałaganu – a to już jest dobrze. Szybko reagujący ludzie, dobra załoga i od spraw formalnych, pakietów itp., i oraz firmy pomiaryczasu.pl od „czipów” komputerów i pomiaru czasu, jak sama nazwa wskazuje.
Organizacyjnie – nie zauważyłem bolączek. Przy tak dużym zakresie wydarzeń i bogatym programie – zawsze jest pewien margines błędu i tolerancji.

Trasy. To trzy biegi główne. Biegacze zachwyceni. Trasy wybrane dobrze, pokazujące moc Gór Świętokrzyskich. I urok. Oczywiście. Bieg na 45 km po najciekawszych miejscach i szlakach, z Łysicą na czele. To trzeciego dnia. Pierwszego, na start był nocny bieg Górala Świętokrzyskiego. Kończące Festiwal 45 kilometrowe Grand Prix, to trasa dla prawdziwych twardzieli, zwłaszcza z uwzględnieniem panującej pogody. W temacie tras jeszcze jedno – ale to pod koniec.

p1050644

p1050603

Moja Dycha. Drugi dzień Festiwalu. Start o 13.00. Jest punktualnie. Miejsca na parkingu bez problemu. Wygodnie, blisko. Spokojnie można się przygotować, rozgrzać. Zwłaszcza rozgrzać. Przy temperaturze powietrza 33 stopnie w cieniu, to ważny element :).
Wiedziałem, że pod wpływem impulsu Pan „biegam w mieście” zapisał się do klubu „biegam w terenie”, w związku z czym nie będę jak ten czerwony autobus „po ulicach miasta” mknął, jednak kiedy w okolicach trzeciego kilometra zobaczyłem w oddali pnącą się w górę ścieżkę, wypełnioną już kolorowymi kropkami biegaczy – mój umysł został pokonany. Co ja tu robię?

Pierwszy raz w biegnę z butelką wody w ręku. Malutka, z założeniem, że kilka łyków jeszcze na pierwszych kilometrach, i do kosza. Dobry pomysł, bo akurat jest na ten podbieg. Tam czeka przygotowana przez organizatorów woda, gąbki. Można trochę schłodzić głowę. Na takie dziesięciokilometrowe biegi nie biorę też nigdy nic do jedzenia, ani wspomagania, tym razem jednak zabrałem specyfik o nazwie Isostar – High Energy. Taki drobiazg, żelko-cukierki z odrobiną energii. Akurat dobre na upał. Generalnie typowych batonów czy żeli nie lubię. Zamulają mnie, zaklejają. Nie mogę tego przełknąć. Gdybym biegał długie dystanse – pewnie tak. Na rower czasem coś zabieram, do biegania nie. Ale psychoza upału robi swoje, stąd trzy kostki Isostara w kieszonce. Nawet daje radę. Coś tam przemyca do organizmu, dawkowanie co 30 minut utrzymuje mnie pełnego energii i optymizmu :).

2015-06-17-18.28.36

 

Wprawdzie dostanie się do tych opakowanych w folie żelków nie było łatwe, w biegu ze spoconymi mokrymi dłońmi, ale jakoś udało się toto rozerwać i skonsumować.
Stara Wieś, Górka, Krajno Parcele – jest sucho, więc biegnie się po dobrych, ubitych szlakach. Nieprawdopodobnie gorąco, na starcie było 33 stopnie. Widzę, że punkty sanitarne mają co robić. Już tylko trzy kilometry do mety. Długi, bardzo długi odcinek w dół po asfalcie. Mocno w dół. Tu brak doświadczenia w „zbieganiu” najbardziej ogranicza. Mimo upału mózg pracuje, i wysyła komunikat „nie przesadzaj – może nadgonisz kilkanaście sekund z górki, ale można też jutro szukać speca od kolan” więc mimo wszystko staram się utrzymywać równe tempo, nie daję się ponieść grawitacji.
Okoliczni mieszkańcy podają z wiader wodę, jest też profesjonalne polewanie. Ekipa dzielnych strażaków. Pierwszy pytał „lać?”, a kiedy padało „lać” wołał „Wojtek – lej”. Wtedy ten drugi, czyli Wojtek walił z grubej rury, aż dech zapierało, a słuchawki wyrywało z uszu. No takie chłodzenie to rozumiem.

Końcówka już po asfalcie, upatrzona ofiara w green-laser koszulce ciągle około 20 sekund przed, i nie idzie jej dogonić. Prywatnie wiem, że to Pan Poseł, wiec jakby tak razem, to idealna miejscówka w stawce, bo foty na mecie gwarantowane. Ale na ostatnich metrach widzę, że organizator postarał się o kapitalną niespodziankę. Piękna, urocza w swej prostocie dmuchana brama z napisem Start-Meta w tzw. „międzyczasie” pojechała z dolnego parkingu, na połowę stoku narciarskiego. Ten widok odcina mi prąd. Dwieście metrów od mety. No co zrobisz, jak nic nie zrobisz.  Trza to podbiec. Poseł 20 sekund przed. Trudno. Będę mistrzem drugiego planu.

Meta. Medal. Ładny i duży. Woda w łapę, i ciemno przed oczami. Nawet takie krótkie wahanie – „zemdle nie zemdle”. Nie zemdlałem. Lekkim truchtem zbiegam w dół, chwila w chłodnym Biurze Zawodów, później standardowa procedura szatni przy samochodzie. Jeszcze biegną – czyli nie takim ostatni, zwłaszcza, że kat M50. Izotonik, jabłuszko, suche ciuchy i do domu. Załapałem się w pierwszej setce open – 99 :).

Bez-nazwy-1

2015-06-13-16.00.51

2015-06-13-14.29.29


Bardzo udana, biegowa impreza, z dużym potencjałem
. Kapitalni ludzie. Już planuje, jak tą trasę zrobię za rok. Na drugi dzień jadę w to samo miejsce, tym razem z aparatem, Kilka fotek tych co poszli na 45 km. Ci to mieli fantastyczna trasę. Tyle, że pierwszy zawodnik nieco mnie zaskoczył, kiedy wybiegł z lasu po 180 minutach. No możliwe, są tacy. Ale następni za kilkadziesiąt minut?. Później słyszałem, że kilku innych biegaczy miało podobny problem. Coś było nie tak z orientacją w terenie. Albo z oznaczeniem trasy.
Trasa na takim biegu nie powinna zmuszać do podejmowania decyzji „w którą stronę”. Biegacz jest zmęczony. Pot zalewa mu oczy. Walczy z czasem. Z rywalami. On musi biec intuicyjnie, bez zastanawiania się – o ile nie jest to bieg na orientacje.
Ale nie byłem, wiec nie wiem – biegacz, czy organizator. Coś było na rzeczy, jednak nie znając szczegółów, mogę tylko stwierdzić fakty, czyli ze ten pierwszy ma na liście wyników DNF. Ale należy mieć to na uwadze przy kolejnych edycjach, bo pomylona trasa zawsze odbija się na opinii o Organizatorze, bez względu na prawdziwą przyczynę.  Za rok, już bez działań impulsywnych, i pod wpływem pobiegnę tą Babę Jagę ze świadomością trasy, wiec na bank nawet kilka minut jest do zrobienia lepiej. Czego sobie i Państwu życzę.

I Puchar Gór Świętokrzyskich – Festiwal Biegowy
data: 12-13-14.06.2015
dystans: 6 km, 10 km, 45km
miejsce: Krajno / Sabat-Krajno Park Rozrywki
ukończyło: media podają, że w I PGŚ udział wzięło ogólnie 2000 gości
organizator: Stowarzyszenie „Lokalna Grupa Działania – Wokół Łysej Góry”

Ultramaraton na dystansie 45 km kończący Festiwal Biegowy o Puchar Gór Świętokrzyskich rozegrany w ośrodku Sabat w Krajnie wśród kobiet zwyciężyła Darja Michajlova z LKB Rudnik, przed Ewą Majer z Dobczyc i Olgą Kazimirową z Ukrainy. W gronie mężczyzn najlepszy okazał się Miłosz Szcześniewski ze Wschowy, który wyprzedził Bartosza Gorczycę z Buff Team Polska i kielczanina Piotra Brzozę.


Mój ToyBOX.

buty – Nike Pegasus 31
skarpetki – X-Socks Sky-Run 2.0
bokserki – Craft Cool Boxer with Mesh
szorty – Nike 5″ Racing Shorts
koszulka – New Balance ICE Short Sleeve
czapeczka – Nike Mesh Daybreak
akcesoria – Garmin Forerunner 920XT, butelka minerlnej 0.33l, żelki Isostar 🙂

Kilka zdjęć z ostatniego kilometra Grand Prix PGS – biegu na 45 km – więcej zdjęć: SportFoto oraz  Galeria RUN4fan

poniżej: zwycięzca ultramaratonu  – Miłosz Szcześniewski ze Wschowy ARC-2015_0614_0587

najlepsza wśród kobiet – Darja Michajlova z LKB Rudnik

ARC-2015_0614_0638

ARC-2015_0614_0716

ARC-2015_0614_0710

ARC-2015_0614_0637

ARC-2015_0614_0632

Kielecki Bieg Górski

 

Warto przeczytać

Co robić z ciuchami po treningu… czyli jak prać odzież sportową

9 grudnia 2017

Jak prać? O dziwo jest to pytanie, które często pojawia się w dyskusjach na biegowych grupach i forach. Czynność wydaje się banalnie prosta, a jednak stanowi problem dla sporej grupy biegającego społeczeństwa.

12 jesiennych kurtek na każdą pogodę – moje subiektywne propozycje

18 października 2016

Ogrzewanie mieszkań, ciepłe ciuchy na zimę. Grecy takich kosztów nie maja, ale nie mają też frajdy biegania w jesiennej słocie. My musimy pogodzić się z naturą, nie udawać Greka a na jesień i zimę pomyśleć o odpowiednim ubraniu.

Strava – niezastąpiona dla kolarza i doskonała dla biegacza

7 lipca 2016

Aplikacje i platformy społecznościowe, to narzędzia treningowe, bez których dziś trudno sobie wyobrazić tak amatora jak i zawodowca. Jest kilka bardzo popularnych aplikacji, i wokół nich toczy się w większości życie aktywnej społeczności.

Nike Air Zoom Pegasus 33. Sprawdzone w biegu. Recenzja

10 czerwca 2016

Pierwsza para butów z napisem Pegasus pojawiła się w sklepach w roku 1983. Od tamtej pory zmieniło się wiele, ale jedno pozostaje bez zmian. Pegasus to wciąż najbardziej uniwersalny i  najpopularniejszy but treningowy na rynku.

Nie chcesz biegać, może zacznij chodzić. Nordic Walking miniporadnik

4 stycznia 2016

Bieganie to duża przyjemność, to endorfiny, to jedna z najprostszych form rekreacji. Tak. Bieganie to również jedna z najbardziej kontuzjogennych form rekreacji, i nie zawsze możesz biegać.

X-Bionic – bielizna termoaktywna na zimno, na ciepło, na zawsze

30 grudnia 2015

Dziś zacznę nowy cykl prezentujący czołowe marki specjalizujące się w produktach przeznaczonych dla ludzi aktywnych. Sukcesywnie przedstawię kilka najważniejszych, mających wpływ na rozwoju nowoczesnych technologii.

Kurtka jesienna do biegania. W co się ubrać – szafa biegacza vol.5

8 września 2015

Dobra kurtka do biegania. Jeśli szukacie jednej, uniwersalnej – nieprzewiewnej, nieprzemakalnej, oddychającej, ciepłej, takiej która sprawdzi się w jesienne szarugi, a może też zimowe mrozy – kupcie cokolwiek. Dlaczego?

Asics Foot ID. Komputerowe badania stóp.

17 maja 2015

Jeśli Wasza przygoda z bieganiem to coś więcej niż sprint do ruszającego z przystanku autobusu, dobrym i zdrowym krokiem będzie zakup prawidłowo dobranych i dopasowanych do naszej stopy butów biegowych. A nie jest to wcale łatwe zadanie.

Zimne ciuchy na gorące dni – wiosenno letnia szafa vol.2

13 maja 2015

Z dnia na dzień robi się coraz cieplej. Coraz częściej spotykam biegaczy emanujących gołymi torsami. Czy faktycznie jest im chłodniej?.