Bieg Chełmońskiego 2015. Energetyczna dycha z historią i Radziejowicami w tle

23 czerwca 2015

ARC-2015_0621_0124
Przeglądając w Internecie Kalendarze Biegowe bywa, że w weekend znajdziemy 50-80 biegów, a jest to tylko część imprez, wpisana przez organizatora do kalendarza. Biegi małe i duże, masowe, krótkie, długie, miejskie, przełajowe czy terenowe. Biegi ma już każda nieomal wioska, gmina, sołectwo, o większym miastach nawet nie wspominam – bo dziś to standard czy obowiązek. Toteż sporadycznie pisze się o małym lokalnym biegu, o ile wydarzenie to nie miało spektakularnego akcentu w postaci np. wizyty Pana Prezydenta (i to tego przyszłego, bo obecny nie wzbudza już emocji)  albo przynajmniej tubylcy spalili kilka samochodów, czy pobili biegacza w lesie. A ja chciałem napisać o małym biegu, który odbył się bez żadnej afery. O przepraszam, była burza z gradem…

Tak dokładnie to była obok, kilka kilometrów. Ale nad trasą też trochę popadało. Niestety, nie powyrywało drzew, nie zmiotło sceny i podium, nie przeniosło dmuchanych balonów dziesięć kilometrów dalej (a byłem kiedyś na takiej imprezie). To, o czym pisać? Bieg jak bieg. Jak jeden z tych dziesiątków w Kalendarzu.

Lokalny big dla niespełna dwustu zawodników. Często mówimy, piszemy – na biegu panowała „fantastyczna, niezapomniana atmosfera”. Ta atmosfera powstaje w skupisku setek ludzi, których łączy podobna pasja i zainteresowania. Kiedy na rockowy koncert, czy „wielki bieg maratoński” przybywa kilka(naście) tysięcy biegaczy – o fantastyczną atmosferę nie trudno. Ja dzielę imprezy na te co mają atmosferę, i te co mają klimat.
Bo na imprezie biegowej dla czterech, ośmiu czy piętnastu tysięcy biegaczy możemy mówić o „świetnej atmosferze” ale raczej trudno napisać – „ten bieg ma niezapomniany klimat”. Zawodowo przez lata „obijałem się” trochę po imprezach, gromadzących tysiące ludzi. Ścisk, amok, natłok podekscytowanego tłumu. To raczej męczy, jaki relaks? jaki odpoczynek?. Nawet ten aktywny. Więc gdzie sens i logika jechać startować w biegu, który bardziej zmęczy  „techniczno – organizacyjnie” niż samym biegiem. Szukam czasem niewielkich biegów, ale z potencjałem. O ciekawym przesłaniu, interesującej lokalizacji, czy trasie. W minionym tygodniu wybrałem Bieg Chełmońskiego w Radziejowicach, koło Żyrardowa.

Jak wspomniałem, bieg jak setki innych w kraju. Lokalna inicjatywa, poprawna organizacja. Jak to najczęściej bywa – dzięki grupie lokalnych (rzecz jasna) pasjonatów. Organizatorów widać, trasa dobrze oznaczona, mowy nie ma aby się zgubić. To co wyróżnia ten bieg? Nic. Prezydentem nie jestem. Nawet przyszłym. Po prostu byłem na nim. Ale coś mnie tam zauroczyło. Okolice „okolic startu” wprawiły mnie w doskonały nastrój, dzięki czemu zapomniałem, że biegnę. Przebyłem te dziesięć nieatestowanych kilometrów, bez zadyszki i spięcia. Szybko, bo spieszyłem się, aby znowu pójść do Parku, zrobić kilka zdjęć. Imprezę znalazłem oczywiście w internetowym kalendarzu. Żyrardów – gdzieś w centrum. To mogę tam dojechać w dwie, trzy godziny.

ARC-2015_0621_0372

Lista Startowa. Osiągnięto limit uczestników, i była zamknięta. Ale widzę, że kilka pozycji nie jest opłaconych. Poza tym, zawsze są jakieś „rezerwy strategiczne”, o ile jest kontakt z organizatorem. Tu komunikacja była bezproblemowa i szybka. To plus dla organizatora i zachęta, aby jednak jechać. Pytanie – odpowiedź. Dokonałem formalności, i zobaczyłem swoje nazwisko na liście startowej.

ARC-2015_0621_0005

Bieg o 12. 00. Planuję dojazd na dziesiątą, aby spokojnie zlokalizować miejsce, odebrać pakiet, przygotować się, rozgrzać. Czyli wyjazd o siódmej, pobudka o szóstej. Dla mnie środek nocy, ale o tej porze roku ten środek nocy na szczęście dość przyjemny. Pogoda idealna. Chłodno, ale słonecznie. Bardzo rześki poranek i pusta dwupasmowa droga, sprzyjają grzesznemu łamaniu przepisów.

Biuro Zawodów. Powiedzmy – standard, jak to na małym lokalnym biegu. Właśnie się organizuje. Poczekam, bo nie ma nic gorszego jak klient w pierwszej minucie otwarcia. „Kto wcześnie przybywa, ten parkuje gdzie chce” – ta reguła sprawdza się po raz kolejny. Nie lubię „spinki” na ostatnią chwilę. Mamy sporo czasu, więc postanawiamy rozglądnąć się po okolicy. Liczę, że nie podpadnę, bo „w ciemno” powiedziałem żonie „tam będzie ładnie”. To przyszedł czas, wywiązać się z obietnicy.

ARC-2015_0621_0430
A miejsce okazuje się faktycznie bardzo atrakcyjne. Zadbany zespół pałacowo-parkowy w Radziejowicach, który pełni obecnie funkcję Domu Pracy Twórczej. Obiekt o długiej i ciekawej historii sięgającej XV wieku. Pałac mieści oczywiście sale muzealne i galerię wystaw, ale jest tam też restauracja i część hotelowa. To wszystko na terenie, gdzie powstał malowniczy „park sztucznego krajobrazu”. Naprawdę można tam odpocząć. Krótko mówiąc – okoliczności natury tak piękne, że zapomniałem, w jaki celu znalazłem się w Radziejowicach. Pałac, Dworek, woda, drzewa – do tego ładna słoneczna pogoda i liczne obłoki na niebie. Piękne światło, piękny klimat. Po co biegać, jak można robić zdjęcia.

ARC-2015_0621_0378

ARC-2015_0621_0382

 Czas ma to do siebie, że nic go nie zatrzyma – jak śpiewał artysta w swej piosence. Postanawiamy odwiedzić park i restaurację ponownie po biegu, a teraz Pegasusy na nogi i rozgrzewka. W międzyczasie komunikat „w okolicy burza, grad” i na trasie można spodziewać się wszystkiego. Cóż, bywa i tak.
Start. Powitanie, wspólna rozgrzewka. Kilka minut po dwunastej, ale dosłownie kilka. Nie ma problemów, wiec aby nie było zbyt słodko „czepie się” numerów startowych. Już same jako takie, w postaci obustronnie laminowanej kartki są dość sztywne i ciężkie, a tu do każdego „spięty” agrafkami jest taki drugi, laminowany numer z innej imprezy, z przyklejonym czipem. Razem jest to twarde, sztywne, ciężkie. Taki drobiazg, ale przypnijcie to do cienkiej koszulki.

Trasa. Atut tego biegu. Bardzo podobała mi się, zwłaszcza część od trzeciego kilometra. Ścieżka biegnąca w starym gęstym lesie. Uroczo. I Garmin dał radę, pod drzewami a wskazania bezbłędne. Każdy oznaczony kilometr pokrywa się ze wskazaniami zegarka. Czasem wąsko. Czasem miękki, luźny piach pod butami. Oj, Boosty w żadnej postaci to tu nie oddadzą energii. Kręta ścieżka, że można rzec „singletrack”. Nawyki z MTB przydały się. Patrzę w przód 100-200 metrów, i wyławiam wzrokiem szersze fragmenty, gdzie można wyprzedzić kolejnych biegaczy. Wielu biegnie koleinami, grzęźnie w miękkim piachu, kiedy środek jest twardy, związany trawą, i daje dobre odbicie. No, ale – jak kto woli.

Czytałem opis trasy w Internecie. Że gdzieś pod górkę, że lekkie wzniesienia. Może, ale po Świętokrzyskiej Babie Jadze z ubiegłego tygodnia, ta trasa wydaje się płaska i szybka. Dobrze zrobić taki odskok od płaskiego asfaltu, wtedy zmienia się punkt odniesienia. Widać, że ta burza krąży wokoło, że padało niedawno, ale woda zdążyła już wyschnąć, nie ma błota, nie ma kałuż. Może nawet deszcz nieco utwardził piaskowe odcinki. Mijam kolejne osoby, ostry zakręt w lewo, bufet z wodą.

Dychę robię prawie codziennie bez wody, wiec nie mam zapotrzebowania na płyny, ale sięgam. Wody w kubeczkach tak po dwa centymetry maks. Na smak? Końcowe trzy kilometry już mniej urokliwe, więc nie rozglądam się, tylko przyspieszam. O ile, w wykonaniu kanapowca 50+ da się to nazwać przyspieszeniem. Ale mijam młodszych – wiec ego rośnie :).

Meta. Wyjątkowa, bo czeka i żona, i swój fotograf. Co z tego, że w jednej osobie, i tak pełnia szczęścia. Oczywiście, znowu zapomniałem wyłączyć zegarka. Medal, woda, szybka szatnia w samochodzie, i… idziemy do Parku.

Tam spędzamy jeszcze trzy godziny. Fajne miejsce. I dobra Pałacowa Restauracja. Cztery dania w karcie, jednak kucharz wie, co robi. Nie padało, było miło, i był klimat. Dzięki miłym ludziom, biegowi, ładnej okolicy i ciekawej trasie. Dyszka nie zmęczyła, wręcz przeciwnie – wracając nie odnotowałem spadku energii, a raczej jej przyrost. Polecam Radziejowice, i Bieg Chełmońskiego – bo pewnie za rok będzie trzecia edycja.

ARC-2015_0621_0486_1

II Bieg Chełmońskiego
data: 21.06.2015
dystans: 10 km
miejsce: Radziejowice
startujących/ukończyło: 151
organizator: Stowarzyszenie Żyrardowskich Amatorów Fizycznej Aktywności „Żyr.A.F.A. Żyrardów” oraz Powiat Żyrardowski i Gmina Radziejowice.

PS 1.
I byłbym zapomniał. To był bieg. Na czas i życie, czy jakoś tak 🙂 . Z numerami, wytyczoną trasa, pomiarem czasu, medalami, zwycięzcami, zwyciężonymi, pucharami, nagrodami i upominkami w loterii.

II Bieg Chełmońskiego – zwycięzcy:
mężczyźni:
1. Paweł Raczyński, Annopol – 33:34
2. Artur Kamiński, Jajkowice – 36:05
3. Artur Kurek, Żyrardów – 37:05

kobiety:
1. Dominika Sosnowska, Żyrardów – 44:13
2. Monika Glonek-Sikora, Żyrardów – 47:33
3. Dorota Dziekańska, Adamów – 49:35

ARC-2015_0621_0050
ARC-2015_0621_0062
ARC-2015_0621_0065
ARC-2015_0621_0187

foto u góry: Paweł Raczyński, Annopol – 33:34

ARC-2015_0621_0230
foto u góry: Dominika Sosnowska, Żyrardów – 44:13

ARC-2015_0621_0271
ARC-2015_0621_0303

a jednak sensacja? Jason Stadham?

21.06.2015 Radziejowice. Druga edycja Biegu Chelmonskiego. Bieg trasa mieszana 10km - asfalt-teren,180 biegaczy. Organizator - Stowarzyszenie Zyrardowskich Amatorow Fizycznej Aktywnosci „Zyr.A.F.A. Zyrardow” oraz Powiat Zyrardowski i Gmina Radziejowice

1. Dominika Sosnowska, Żyrardów – 44:13 2. Monika Glonek-Sikora, Żyrardów – 47:33 /3. Dorota Dziekańska, Adamów – 49:35

ARC-2015_0621_0341

1. Paweł Raczyński, Annopol – 33:34 / 2. Artur Kamiński, Jajkowice – 36:05 / 3. Artur Kurek, Żyrardów – 37:05

PS 2.
Jak będzie trzecia edycja, i ta sama trasa, nie ustawiajcie ambulansu i wozu strażackiego na końcu prostej przed metą. Bo są w tle każdego zdjęcia. Zdjęcia z mety. Zdjęcia, które jednak „idzie w świat”. Dlatego w Paryżu TdF kończy się pod Łukiem Triumfalnym. W Radziejowicach tak ładnie, a widzę tylko strażacki wóz. Woda i numery to drobiazg.
Podziękowania dla organizatorów – sporo adrenaliny, fajny bieg, pełny relaks, udana niedziela – dzięki Wam.

BRC-2015_0621_0037

BRC-2015_0621_0173
CRC-2015_0621_0202

PS3.
Ani Radziejowice, ani Pałac czy Starosta –  nie sponsorują tego tekstu. Choć generalnie mam wrażenie, że to Pałac i Park mają tu największą promocje, a chyba byli tym wydarzeniem najmniej zainteresowani. A szkoda. Może warto pomyśleć nad „wpleceniem” ich terenu w trasę. Start? Meta? Tak tylko podpowiadam :).

Warto przeczytać

Co robić z ciuchami po treningu… czyli jak prać odzież sportową

9 grudnia 2017

Jak prać? O dziwo jest to pytanie, które często pojawia się w dyskusjach na biegowych grupach i forach. Czynność wydaje się banalnie prosta, a jednak stanowi problem dla sporej grupy biegającego społeczeństwa.

12 jesiennych kurtek na każdą pogodę – moje subiektywne propozycje

18 października 2016

Ogrzewanie mieszkań, ciepłe ciuchy na zimę. Grecy takich kosztów nie maja, ale nie mają też frajdy biegania w jesiennej słocie. My musimy pogodzić się z naturą, nie udawać Greka a na jesień i zimę pomyśleć o odpowiednim ubraniu.

Strava – niezastąpiona dla kolarza i doskonała dla biegacza

7 lipca 2016

Aplikacje i platformy społecznościowe, to narzędzia treningowe, bez których dziś trudno sobie wyobrazić tak amatora jak i zawodowca. Jest kilka bardzo popularnych aplikacji, i wokół nich toczy się w większości życie aktywnej społeczności.

Nike Air Zoom Pegasus 33. Sprawdzone w biegu. Recenzja

10 czerwca 2016

Pierwsza para butów z napisem Pegasus pojawiła się w sklepach w roku 1983. Od tamtej pory zmieniło się wiele, ale jedno pozostaje bez zmian. Pegasus to wciąż najbardziej uniwersalny i  najpopularniejszy but treningowy na rynku.

Nie chcesz biegać, może zacznij chodzić. Nordic Walking miniporadnik

4 stycznia 2016

Bieganie to duża przyjemność, to endorfiny, to jedna z najprostszych form rekreacji. Tak. Bieganie to również jedna z najbardziej kontuzjogennych form rekreacji, i nie zawsze możesz biegać.

X-Bionic – bielizna termoaktywna na zimno, na ciepło, na zawsze

30 grudnia 2015

Dziś zacznę nowy cykl prezentujący czołowe marki specjalizujące się w produktach przeznaczonych dla ludzi aktywnych. Sukcesywnie przedstawię kilka najważniejszych, mających wpływ na rozwoju nowoczesnych technologii.

Kurtka jesienna do biegania. W co się ubrać – szafa biegacza vol.5

8 września 2015

Dobra kurtka do biegania. Jeśli szukacie jednej, uniwersalnej – nieprzewiewnej, nieprzemakalnej, oddychającej, ciepłej, takiej która sprawdzi się w jesienne szarugi, a może też zimowe mrozy – kupcie cokolwiek. Dlaczego?

Asics Foot ID. Komputerowe badania stóp.

17 maja 2015

Jeśli Wasza przygoda z bieganiem to coś więcej niż sprint do ruszającego z przystanku autobusu, dobrym i zdrowym krokiem będzie zakup prawidłowo dobranych i dopasowanych do naszej stopy butów biegowych. A nie jest to wcale łatwe zadanie.

Zimne ciuchy na gorące dni – wiosenno letnia szafa vol.2

13 maja 2015

Z dnia na dzień robi się coraz cieplej. Coraz częściej spotykam biegaczy emanujących gołymi torsami. Czy faktycznie jest im chłodniej?.