Z Adrenaline w biegu – recenzja słuchawek Audictus

28 grudnia 2017


Jakiś czas temu, szukając małych, sportowych słuchawek, zapytałem na profilu FB o Wasze sugestie, określając pułap cenowy do 200 zł. Jeden z biegaczy wskazał na produkt, który spełniał wskazane kryteria, a opakowania nie zdobi logotyp znanego mi producenta. Czy warto było zainteresować się tymi słuchawkami?
Audictus to nowa marka, która zadebiutowała w 2017 roku. Ze skromnych informacji, jakie znalazłem w sieci, trafiłem na zdanie, że jest to firma polska. Strona www nie wyjaśnia tej zagadki. Zawiera wyłącznie zgrabnie sformułowane przez speców od marketingu i copywritingu slogany i opisy. Wiadomo, że produkcja odbywa się w Chinach, a dystrybutorem jest znana w branży elektroniki użytkowej firma Impakt . Produkty Audictus można kupić w wielu punktach handlowych w Polsce, w tym w dużych sieciach jak chociażby Komputronik czy MediaExpert.

Nie przebiegłem obok tego produktu obojętnie, a nawet udało mi się porównać ze sobą trzy modele – dwa bezprzewodowe, i jeden pałąkowy na kabelku. Przyznam, że słuchawki dokanałowe, zawsze sprawiają mi problem z ich „dokanałowym” ulokowaniem, więc pomyślałem, że niejako przy okazji warto sprawdzić też produkt, który z samej specyfiki konstrukcji powinien brzmieć inaczej od zestawów bezprzewodowych, które mają swoje technologiczne ograniczenia. Czy wybierając Audictus Adrenaline zamiast JBL T110, Samsung Level Activ Pioneer SE-CL5BT itp. kupimy produkt solidny i warty swej ceny?

Audictus ADRENALINE

Opakowanie wzbudza pozytywne odczucia. Lakierowany miejscowo karton, zawiera czarne, matowe pudełko, tak spasowane, iż nie jest łatwo wydobyć go kartonu, o ile nie chcemy go uszkodzić. Wewnątrz słuchawki, kilka niezbędnych „papierków” , przenośny futerał (tu bez szaleństw – to koszt kilku złotych, ale jest :). No i podstawowe, niezbędne akcesoria – przewód USB do ładowania, komplet silikonowych wkładek w trzech rozmiarach, i jedna para (te szczególnie przypadły mi do gustu) wkładek z pianki Memory Foam.

 

adre

To pianka, która posiada właściwość zapamiętywania kształtu. Dzięki temu wkładki dopasowują się do wnętrza ucha użytkownika, co zapewnia większą wygodę i pewność, że słuchawki nie wypadną z uszu. Ponieważ zawsze mam z tym problem przy dokanałowych konstrukcjach – tym jednym drobiazgiem Adrenaline już zdobyły moją sympatią. Sympatię uzasadnioną, bo za około 200 zł otrzymujemy produkt wykonany starannie, z materiałów zbliżających nas do klasy premium. Matowy metal, błyszczące frezy, subtelny design. Słuchawki wyglądają solidnie i elegancko.

Informacje techniczne:
Pasmo przenoszenia: 20 – 20000Hz
Dynamika: 105dB +/- 5dB
Impedancja: 32Ω
Średnica przetworników: 8mm
Czułość mikrofonu: -45dB
Łączność bezprzewodowa Bluetooth 4.1
Zasięg działania: do 10 metrów
Czas pracy: do 5 godzin
Czas ładowania: do 2 godzin
Czas czuwania: do 250 godzin

Pudełko zawiera:
-słuchawki
-twarde etui
-kabel ładowania USB
-nakładki silikonowe (3 rozmiary)
-nakładki z pianki MemoryFoam (rozmiar M)

Słuchawki oprócz wkładek posiadają wyprofilowane gumki, pozwalające na pewniejsze utrzymanie ich w uchu. Rozwiązanie sprawdza się dobrze. Pomiędzy słuchawkami jest 52 cm płaskiego, i na szczęście miękkiego kabla, na którym umieszczono „pilota” do sterowanie słuchawkami, z wbudowanym mikrofonem. Jest to element o wyczuwalnym istnieniu, na szczęście nie przeszkadza podczas aktywności, nie powoduje wyciągania prawej słuchawki z ucha. Pilot nie jest arcydziełem minimalizmu, ale jest wygodny, z dobrze wyczuwalnymi, gumowymi przyciskami funkcyjnymi. Jest tam też dioda informująca o cyklach pracy, mrugająca dyskretnie na niebiesko lub czerwono.

Krótko mówiąc – wygląd, ergonomia bez zarzutu.
Sparowanie słuchawek ze smartfonem, laptopem czy komputerem stacjonarnym (o ile posiada on moduł BT) nie stanowiło żadnego problemu. Słuchawki są szybko wykrywane, i w ciągu kilku-kilkunastu sekund sparowane z urządzeniem. Uwaga – moduł BT w słuchawkach, pracuje w energooszczędnym standardzie 4.1 i posiada funkcję MultiPoint. Pozwala to na równoczesne sparowanie dwóch urządzeń ze słuchawkami, może to być np. telefon i oddzielny odtwarzacz MP3.
W moim przypadku oprogramowanie słuchawek i smartfona Samsung na Android 7.0 współ/działa bezproblemowo. Natychmiast po włączeniu słyszę komunikat Power ON i Connected, a w telefonie automatycznie uruchamia się aplikacja, której używam, jako zdefiniowanego odtwarzacza plików MP3. To co drażni – to sam komunikat. Jest zbyt głośny, i zawsze o takim samym natężeniu, bez względu na ustawiony poziom głośności słuchawek. Drugi problem jaki zauważyłem to drobne opóźnienie dźwięku względem obrazu. Ale ten problem jest tak powszechny w komunikacji BT, więc nie wiem, czy to wina oprogramowania słuchawek, czy odtwarzającego urządzenia lub aplikacji.

No dobra. Są dobrze wykonane, są eleganckie i solidne, ale jak grają? Jakość dźwięku? Jest bardzo dobra. Przy tego typu urządzeniach zawsze należy zwrócić uwagę na ograniczenia wynikające z bezprzewodowej transmisji i… półki cenowej. Nie należy porównywać słuchawek za 1600 złotych z urządzeniami kilkukrotnie tańszymi. Oczywiście, że BOSE Bluetooth QuietComfort 35 II grają lepiej. Przyznam, że nie rozumiem jak kupując sportowe słuchawki do biegania i jazdy na rowerze, można rozwodzić się nad lekkością brzmienia skrzypiec, przestrzenią i rozbudowaną sceną muzyczną. Ja w tej kategorii nie przywiązuję szczególnej wagi do perfekcyjnej jakości dźwięku. To zresztą odczucia indywidualne – jeden woli mniej basu, drugi więcej wysokich tonów.
Bardzo cenie sobie doskonały dźwięk. Mam pokaźny zbiór płyt i dobrze grający zestaw audio. W domowym zaciszu lubię brzmienie moich Sennheiser’ów HD-580 Precision, jak chcę przyłoić to B&W wysyłają sąsiada w kosmos, do biegania dotychczas używałem przewodowych słuchawek Yurbuds JBL. I w tej konfrontacji, jakość dźwięku Adrenaline jest bardzo dobra. Jest solidnie wyczuwalny bas, nie ma drażniącej, szeleszczącej góry. Słuchawki grają bardzo poprawnie, miękko i nie drażnią dźwiękiem. W tym przedziale cenowym jest to górna półka.
Dodając wodoszczelność, solidne wykonanie i ładny design, Adrenaline zasługują na piątkę w sześciopunktowej skali, a tylko dlatego nie sześć, gdyż przezornie zostawiam jeden punkt dla istniejącego być może „czarnego konia” o którym nie wiem.
Mnie się ten dźwięk podoba, jest przyjemny i nie przeszkadza, a to w sportowych słuchawkach jest dla mnie najistotniejsze. O muzycznej scenie, przestrzeni, i dźwiękowych niuansach nie rozważam, kiedy zegarek pokazuje, że tętno przekracza czwartą strefę, a na środku biegowej ścieżki błąka się jakaś psina na siedmiometrowej smyczy.

Audictus ENDORPHINE

Mając Adrenaline, nie byłbym sobą, gdybym nie porównał do innych modeli producenta. Specyfikacja techniczna Endorphine jest identyczna. Są lżejsze, bo całe wykonane z tworzywa. Plusem są tu możliwości użycia kolorowych elementów, co pozwala na ciekawe kolorystycznie wersje produktu. Plastiki są gładkie, przyjemne w dotyku, Jednak w kategorii ergonomia/wygoda zdecydowanie wygrywają Adrenaline, które maja inaczej wyprofilowaną słuchawkę, co pozwala na lepsze, pewniejsze umieszczenie jej w kanale słuchowym.

Mimo identycznej specyfikacji, również przetwornik użyty w Adrenaline emituje w moim odczuciu nieco lepszy dźwięk. W pozostałych kwestiach – kabel, pilot, bateria – oba modele słuchawek są identyczne. Bateria pozwala wg producenta na pięciogodzinne słuchanie, i czas ten udało mi się nawet przekroczyć. Czuwanie – chyba wystarczająco długie (250 godzin wg specyfikacji), bo nie miałem przypadku, aby słuchawki odmówiły pracy, a bywało, że leżały kilka dni zapomniane na dnie szuflady. Na koniec podłączyłem do swojej mptrójki

Audictus ACHIEVER

Do odtwarzacza mp3, bo niestety zgubiłem gdzieś „przejściówkę” na dużego jacka, i nie mogłem zasilić ich swoim audio Rotel plus Pioneer. Tu wiedziałbym znacznie więcej, bo po odsłuchu na odtwarzaczu mp3 czy komputerze wiele powiedzieć się nie da.

ahi

Informacje techniczne:
Przetworniki: 40 mm, dynamiczne, zamknięte
Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz
Impedancja: 32 ohm
Dynamika: 103 dB
Kabel: odpinany 120 cm
Mikrofon z wielofunkcyjnym przyciskiem
Waga (bez kabla): 138 g

Pudełko zawiera:
-słuchawki
-kabel z mikrofonem
-twarde etui
-miękki pokrowiec

Przesłuchanie testowej playlisty wypadło dobrze, z minusem na nieco zawężoną przestrzeń. Bębny zaczynające Julie – Chrisa Rea, zagrały samym środkiem, nieomal monofonicznie, ale ogólne odczucia i to w porównaniu z dobrymi AKG i Sennheiserami wypadły przyzwoicie. W podróży, w domu przy komputerze, możemy rozkoszować się miłym dźwiękiem, w solidnej, estetycznej obudowie.
Połączenie tworzywa z aluminium, w dodatku słuchawki mają składaną konstrukcję ułatwiająca transport. W zestawie praktyczne podróżne etui i miękki pokrowiec. Słuchawki są lekkie, i dobrze leżą na głowie. Próbowałem nawet w nich biegać, i nie było z tym większych problemów, nie zgubiłem ich po drodze.

Podsumowanie.

Audictus Adrenaline do biegania i innych aktywności sprawdzą się idealnie, i nie łatwo będzie znaleźć coś lepszego w cenie do 200 zł. Solidna metalowa konstrukcja, odporność na warunki atmosferyczne, bardzo dobra jakość dźwięku, 5 godzin działania baterii i wygodny pilot. Cóż chcieć więcej. Nieco tańsze Endorfine (150 zł) mogą mieć już więcej konkurentów, ale nadal to dobry wybór. Co do pałąkowych Achiever – jak na swoją cenę grają dobrze, miękko, przyzwoity bas i wysokie tony. Są wygodne, składana konstrukcja, odłączany kabel i solidnie wykonanie to atuty mobilności, więc myślę, że Achiever umilą niejedna daleką podróż, ale nie jest to propozycja dla audiofila, zwracam jednak uwagę, że i cena zdecydowanie nie należy do audiofilskich.

 

tekst: biegamwmiescie.pl – Krzysztof Jot
foto: krzysztofjot.com |
Warto przeczytać

Garmin Forerunner 735XT. Multisportowy profesjonalista w klasie średniej

19 listopada 2016

Przyznam Wam, że ten tekst (nie odważę się nazwać go testem) miał ukazać się dwa miesiące temu. Ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Takie jest życie. Banał, który potrafi sporo namieszać.

Odzież kompresyjna HOKO. Hiszpańska droga do doskonałości

3 września 2016

Patrząc na logotyp czy nazwy poszczególnych produktów, pierwsze, co nasuwa się na myśl to japońskie pochodzenie producenta. I chyba nikomu z klientów nie przychodzi do głowy, że HOKO to firma pochodząca i produkująca w Hiszpanii.

Pierwszy sezon biegacza – 20 porad mniej i bardziej serio

2 lutego 2016

To remake wpisu który napisałem jako jeden z pierwszych na blogu. Może lepiej było go pozostawić w zapomnieniu, ale wbrew logice postanowiłem tekst zaktualizować, wygładzić i opublikować ponownie, choć podobne tematy pojawiły się ostatnio w kilku serwisach Internetowych.

Odlo – bielizna termoaktywna. Najlepsza dla najlepszych

12 stycznia 2016

Kontynuując cykl o wiodących producentach bielizny termoaktywnej, koniecznie należy wymienić istniejącą od ponad sześćdziesięciu lat firmę, produkującą bieliznę pod marką Odlo.

Zimne ciuchy na gorące dni – wiosenno letnia szafa vol.2

13 maja 2015

Z dnia na dzień robi się coraz cieplej. Coraz częściej spotykam biegaczy emanujących gołymi torsami. Czy faktycznie jest im chłodniej?.

Bluza Adidas Ultra Jacket – dobra wiatrówka na wiosnę i jesień

14 kwietnia 2015

Co można napisać o lekkiej, cienkiej wiatrówce. Zawartość i budowa tego „akcesorium” jest zdecydowanie mniej skomplikowana niż zegarek z GPS’em. Że jest lekka, cienka?. Tak – jest i cienka, i lekka. To tyle. A bardziej zainteresowanych szczegółami – zapraszam.