5 odtwarzaczy mp3 które sprawdziły się w bieganiu

27 grudnia 2015

ARC-2015_0422_0717
W temacie słuchania muzyki podczas biegania to jestem chyba w mniejszości. Dlaczego? Bo sporadycznie tylko zdarza się, że słucham czegoś innego, niż otaczającej mnie rzeczywistości. A jeśli już zabieram odtwarzacz – to częściej na rower, niż do biegania. Biegać wolę ze swoimi myślami w tle, muzyka nie stymuluje lepszej wydajności.

Fakt – zabieram ze sobą „muzykę” na zawody. Podczas startu, aby odizolować się od otoczenia, wytłumić hałas i zgiełk to bywa przydatne. W innych momentach – muzyka czasem wręcz przeszkadza. Może po prostu jestem już „obsłuchany” za całe życie. Tak się bowiem ułożyło, że wiele lat spędziłem za konsoletą dyskoteki, 6 lat pracy w sklepie z muzyką, i kolejnych kilkanaście w radiowym studio. Część z tych działań odbywała się oczywiście równolegle, w jednym przedziale czasowym, ale mimo wszystko mam na półce kilka tysięcy płyt, i nigdy nie wiem, czego będę miał ochotę posłuchać. A na kartę pamięci w mp3 zgrałem tylko 380 albumów. Zaledwie niewielką część.

Lubię dobry dźwięk, choć nie popadłem w audiofilski amok. Jednak oczekuję od posiadanego urządzenia – bez względu na zastosowanie, czy to domowego, samochodowego czy przenośnego – aby grało w sposób satysfakcjonujący. To też kwestia względna, każdy może mieć inne odczucia i własne oczekiwania. Ale dobry dźwięk to dobry dźwięk – jest to wymierny parametr, wiadomo o czym mówię. W domu nadal mam potężny trzynastokilogramowy wzmacniacz, solidny odtwarzacz i całkiem przyzwoicie brzmiące, moje ulubione słuchawki Sennheiser HD580 Precision.
Dlatego tak naprawdę unikam urządzeń przenośnych, bo mało kiedy trafiam na takie, które zadowalają mnie jakością emitowanego dźwięku. A jeśli trafiam – zazwyczaj są przesadnie drogie, jak na coś, co w każdej chwili może zamoknąć, upaść, zniszczyć się.

MP3_GALAXY-S6_LENCO_001a

MP3_GALAXY-S6_LENCO_001B

Jednak jak wspomniałem – czasem coś mi w uszach gra, musiałem więc znaleźć odtwarzacze MP3 które dają wiele, za niewiele. Jak mało kiedy – tu polecam pójść na minimalizm. Nie sądzę, aby podczas biegania dało się odczuć wyraźne różnice w jakości dźwięku. Dlatego w przenośny zestaw odsłuchowy do biegania, nie inwestowałem wielkich kwot. Deszcz, kurz, pot, słońce, mróz – to czynniki które zabiją po krótkim czasie każde, nawet najlepsze urządzenie.

Moda na bieganie nieomal złączyła się z modą na słuchanie w biegu. Nie piszę słuchania muzyki. Pisze „słuchania”, bo preferencje odsłuchowe są bardzo szerokie. Są zwolennicy nauki języków, słuchania powieści, teatru radiowego, audiobooków. Ja próbowałem audiobooków – ale nie potrafiłem skupić się na słowie czytanym. To była absolutna porażka. Pozostała muzyka. Odpowiednio dobrana playlista bywa przydatna na zawodach. Do codziennego biegania wybieram jednak brzmienie otaczającej przestrzeni – ulicy, parku, lasu. Z obserwacji widzę, że biegacz bez słuchawek w uszach to rzadkość. Ale też podczas zawodów zauważyłem pewną prawidłowość. Im dalej od czołówki tym zagęszczenie odtwarzaczy wzrasta. W końcówce stawki MP3 jest nieomal tak obowiązkowe, jak butelka wody w dłoni.

ARC-2014_0823_0404

ARC-2015_0510_0539

ARC-2015_0510_0540

ARC-2015_0510_0591

ARC-2015_0510_0886

Skoro więc bieganie równa się słuchanie, dla poszukujących tanich rozwiązań w tej kwestii polecam kilka urządzeń z którymi biegam lub biegałem, które są dostępne, nadal można je kupić, aczkolwiek nie jestem przekonany, czy one są trendy i czy wypada je pokazywać publicznie. Jednak są, graja i to całkiem nieźle. To w kolejności – pozycjonując od najlżejszego, najmniej przeszkadzającego w czasie biegania, moje sprawdzone typy na odtwarzacz mp3.

1. Lenco XEMIO 253

Prostota do bólu. Ale zaspokajająca niezbędne wymagania. Urządzenie ultra lekkie i bardzo małe. I co ważne – posiada klips do zamocowania. Niestety nie ma slotu na kartę, ale wersja 2 lub 4GB wystarczy na startową playlistę. Brak slotu na kartę rekompensuje wodoszczelnością. Lenco Xemio to również niezwykle prosta obsługa. Na „macanego”, przez koszulkę, bez problemu trafimy na odpowiedni przycisk. Start, pauza, skip do przodu i do tyłu. Góra, dół – to głośniej, ciszej. Wystarczy. Pliki odtwarzane są losowo – ja tak lubię, bo mam jakiś element zaskoczenia – „co zabrzmi za chwilę?”. Gra przyzwoicie, w kierunku dobrze. Jak na cenę około 50 złotych – warto.

MP3_GALAXY-S6_LENCO_002

MP3_GALAXY-S6_LENCO_003

2. Sansa CLIP+ PLUS

Jest mały, i bardzo wygodny w użytkowaniu.  Przyciski mają wyraźny skok, są ergonomicznie rozmieszczone. I jest wyświetlacz OLED (czteroliniowy, dwukolorowy), mimo iż niewielki, jest jasny i czytelny. Sansa Clip+ ma gniazdo na karty microSD/microSDHC. Jest też radio, a nawet wbudowany mikrofon do nagrywania jako dyktafon. Oprogramowanie jest stabilne i szybkie, a menu ułożone intuicyjnie. Soft daje nam do wyboru pięciopasmowy eqalizer, z kilkoma definiowanymi już ustawieniami. Bateria dobra, testy dały około 10-11 godzin słuchania. No i najważniejsze – ten odtwarzacz oferuje bardzo dobrej jakości dźwięk. Ciepły i klarowny, ładnie zaakcentowany bas, czytelny środek. Za te pieniądze – nowe obecnie w okolicach 100 do 150 zł – naprawdę ekstra. No oczywiście, jak nazwa wskazuje – z tyłu na obudowie posiada klip do mocowania, a to jest dość istotny element, bo mamy z głowy wszelkie pasy, kieszenie, kieszonki itp.

ARC2010-1220-0187-A

ARC2010-1220-0158-A

3. Stary smartfon / Samsung WAVE 8500

Wiem, że to dziwna opcja. Ale zostawiłem sobie w szufladzie Samsunga Wave. Jako smartfon – kiedyś zachwycał, dziś nie potrafię na nim nawet przeglądać Internetu. Jednak jako odtwarzacz MP3 całkiem sprawna maszyna. To pewnego rodzaju opcja, wskazówka. Zagospodarujmy stary, niewielkich rozmiarów smartfon. Warto poszukać czegoś odpowiedniego po komisach. Wave jest bardzo dobrze grający, ma rozbudowany programowo odtwarzacz, a do tego mamy w bonusie awaryjny telefon, i naprawdę niezły fotoaparacik 5MPx na selfie ze wschodzącym słońcem. To wszystko zamknięte w doskonałej, aluminiowej obudowie no i genialny wyświetlacz Super Amoled, który mimo że to jeden z pierwszych Amoled’ów, nadal zachwyca jakością obrazu. Fajny gadżet, który w skupie elektrozłomu ma wartość groszową, znacznie poniżej możliwości, jakie mimo wszystko nadal oferuje. Aha, nie ma klipsa więc pozostaje problem „jak i w czym” nosić. Mimo wszystko jeśli „dopadniecie” do zdrowej sztuki – warto. Lub zgodnie z sugestią – inny stary smartfon/telefon. Nieźle grała Nokia, bardzo dobrze SonyErickson. Do rozważenia.

MP3_GALAXY-S6_LENCO_008

4. Smartfon / seria Samsung GALAXY S

Po starym elektrozłomie – czas na najprostsze rozwiązanie. Po prostu odtwarzacz MP3 w naszym smartfonie. To informacja oczywista dla tych, co zamiast zegarka do biegania z GPS, używają telefonu i aplikacji Endomondo. Oczywiście mógłbym wymienić wiele urządzeń – LG, Sony, HTC. Kilka znacząco lepszych jako odtwarzacze mp3, od wymienionej w nagłówku serii Galaxy S. Możliwe, że w tej kategorii to Sony było jest liderem. Ponieważ jednak miewałem te smartfony sporadycznie, pozostanę przy serii Samsung Galaxy. Dlaczego?
Bo co bym nie kupił, i tak w końcowym efekcie „przesiadałem” się na aktualny w danym czasie topowy model serii S. Wyświetlacz, szybkość, możliwość rozbudowy kartami SD, ergonomia – to wygrywało z konkurencją.

Oczywiście to już urządzenia większe. Jeśli dla biegacza – to dla fanów opasek na rękę. Chyba najbezpieczniejsze miejsce na przemieszczanie telefonu. Seria S – z każdym modelem większa. Ja jednak nigdy nie biegałem ze smartfonem. Dla mnie to niewygodnie rozwiązanie. I trochę bez sensu. 5-6 cali na ramieniu, a i tak nie ma możliwości monitorowania na ekranie parametrów biegu podczas biegu. Można – ale ani wygodnie, ani bezpiecznie.  Mnie to nie bawi, ale widzę olbrzymią rzeszę zwolenników takiego rozwiązania. Fakt, że dość uniwersalnego.
Co do odtwarzacza MP3 – Samsung Galaxy S w każdym modelu gra inaczej. Raz lepiej, innym razem wręcz marnie. Galaxy SII z procesorem dźwięku Yamahy grał dość słabo, zwłaszcza w porównaniu do pierwszego Galaxy SI produkowanego z doskonałym modułem Wolfsona. Samsung powrócił do tego rozwiązania w modelu S3. Słowa złego nie powiem też, na brzmienie S5. Bardzo dobrą jakość  dźwięku oferuje też najnowsza seria Galaxy S6. Oczywiście seria sześć w opcji jako model podstawowy, bo wersje Edge Plus czy Note 5 moim zdaniem już całkowicie nie nadają się do biegania, ze względu na gabaryty.

MP3_GALAXY-S6_LENCO_007

ARC-2015_1210_1093

5. Samsung GALAXY S6

Przyzwyczajony do dźwięku dobrej klasy, słuchałem muzyki z S6 z dużą przyjemnością. Ma wady jako urządzenie – nie jest wodoszczelny, ma ograniczoną pojemność. Jednak jeśli lubicie mieć przy sobie w czasie treningu cały zestaw mobilnego szczęścia – to świetne rozwiązanie. Tu w jednym mamy wszystko. I to szpitzenklasse jak mówią koledzy z tamtej strony Odry. Małe, lekkie, niewiarygodnie szybkie i bardzo ładne urządzenie. A w nim znakomity fotoaparat 16MPx z optyczną stabilizacją, jeden z najlepszych na rynku smartfonów.
Jeśli lubicie wrzucać do sieci selfie prosto z trasy, to jest King. Do tego stabilny GPS, w połączeniu z Endomondo daje niezłe narzędzie treningowe. A na zakończenie wyliczanki – doskonale grający odtwarzacz. Gra świetnie, i tyle. Po HTC One, to drugie na rynku urządzenie mobilne, z tak doskonałym dźwiękiem. W podstawowej wersji 32GB trochę mało pamięci na moje 380 zgranych do mp3 albumów, ale już wersja 64GB daje radę. Maksymaliści mogą sięgnąć po 124GB i mieć zapas, na zapas. Obecnie ceny tego urządzenia mocno poszybowały w dół – można rozważyć, aczkolwiek nie jest to wersja budżetowa. Jednak skoro tym jednym zakupem zaspokajamy potrzeby i na GPS, i na świetny aparat i odtwarzacz MP# a przy okazji mamy jeszcze telefon i z minikomputer – może cena jest adekwatna do oferowanej zawartości.

MP3_GALAXY-S6_LENCO_011

MP3_GALAXY-S6_LENCO_015

A niewątpliwie na jakość słuchanego dźwięku maja znaczący wpływ słuchawki. Tu wiele eksperymentowałem, jednak każde słuchawki  eksploatowane podczas sportowych aktywności udaje mi się zabić w czasie kilku tygodni, do maksymalnie kilku miesięcy. Dlatego niewiele Wam doradzę, bo zazwyczaj szukam już czegoś niedrogiego, aczkolwiek dobrze grającego i sprawdzonego. Poza domowymi Sennheiser 580 które wyznaczają przyzwoity poziom odniesienia – do aktywnego słuchania mam stałe typy. To Adidas Sennheiser CX680 / 680i Sport i OCX 685 Sport, oraz Philips SHS 4800 Activ i ewentualnie Koss Porta PRO które dają niezły dźwiek, ale system pałąka nie jest dla mnie dobrym „biegowym” wariantem. Ale kazdy ma swoje upodobania. Taki wybór całkowicie wystarczy. Więcej chwilowo nie eksperymentuję, choć planuję przetestować nową sportową serię Sennheisera. Dla mnie z tej listy najlepsze, bo najtrwalsze to Adidas/Sennheiser. Niezniszczalne… no prawie, mam już drugą parę, w pierwszej złamałem słuchaweczkę, ale… w czasie snu, nie biegania :).
To miłego biegania i słuchania.

ARC-2015_0519_1692

S6 Galaxy

Warto przeczytać

W co się ubrać do biegania – Jesienno zimowa szafa vol.2

26 grudnia 2015

Zapraszam do odświeżonego wpisu z grudnia 2014 r. To temat ciągle żywy i aktualny. Został uzupełniony o kilka nowych informacji, jednak „podstawa przekazu” nie uległa zmianie.

Asics Foot ID. Komputerowe badania stóp.

17 maja 2015

Jeśli Wasza przygoda z bieganiem to coś więcej niż sprint do ruszającego z przystanku autobusu, dobrym i zdrowym krokiem będzie zakup prawidłowo dobranych i dopasowanych do naszej stopy butów biegowych. A nie jest to wcale łatwe zadanie.

Bluza Adidas Ultra Jacket – dobra wiatrówka na wiosnę i jesień

14 kwietnia 2015

Co można napisać o lekkiej, cienkiej wiatrówce. Zawartość i budowa tego „akcesorium” jest zdecydowanie mniej skomplikowana niż zegarek z GPS’em. Że jest lekka, cienka?. Tak – jest i cienka, i lekka. To tyle. A bardziej zainteresowanych szczegółami – zapraszam.

Bluza Adidas Climaheat. Ciepły ciuch na zimne dni.

30 stycznia 2015

Miałem napisać kilka słów o bluzie Adidas Climaheat, i kiedy wreszcie znalazłem na to czas, aby tekst zawierał szczegółowe dane producenta, w poszukiwaniu materiałów wybrałem opcję najprostszą z możliwych – wpisałem szukaną frazę climaheat w wyszukiwarkę Google.

Pierwszy zimowy tydzień. Test – biegowa odzież sprawdzona…w biegu

28 grudnia 2014

Mając więcej wolnego czasu, bo świąteczny weekend trwa i trwa – sprawdziłem, tak na wszelki wypadek – czy te ubraniowe rady sprawdzają się, i wykorzystując mroźną aurę „zbadałem” słuszność kilku koncepcji co do ubioru.